Pokój w hotelu pełen tajemnic. Co kryją mury Warszawy?
Trzy warszawskie legendy. Pokój w hotelu, który pamięta Reagana, Robert Kennedy i ABBA
Ronald Reagan, Robert Kennedy, Juliette Binoche, Björn Ulvaeus i Agnetha Fältskog. Abraham Briloff, Bułat Okudżawa, Julio Cortázar. Stevie Wonder, Jerzy Dobrowolski, cała ekipa Jimmy'ego Cartera. Wszyscy oni spali w pokojach trzech hoteli, które od pół wieku pilnują tej samej parceli w ścisłym centrum Warszawy. Sofitel Victoria, Novotel Centrum, Mercure Grand. Każdy ma swój styl, każdy własny rozdział historii, a każdy pokój w hotelu tej trójki jest jak notes z odręcznymi notatkami poprzedniego lokatora. Tylko że poprzednicy bywają prezydentami, laureatami Oscara albo członkami szwedzkiego zespołu disco.

- Trzy warszawskie legendy. Pokój w hotelu, który pamięta Reagana, Robert Kennedy i ABBA
- Sofitel Victoria, czyli milion rubli w złocie i pokój w hotelu, który przetrwał wojnę
- Hotel Forum i pokój bez trzynastego piętra. Brutalizm przy Marszałkowskiej
- Mercure Grand i pokój z helipadem. Kawiarnia Olimp oraz casting Viscontiego
- Co zobaczysz, wchodząc dziś do tych hoteli? Zwiedzanie bez meldowania
- Jak zarezerwować pokój w hotelu z historią
Poniżej trzy opowieści, ułożone chronologicznie od najstarszego budynku do najmłodszego. Każda z osobnym rozdziałem architektonicznym, osobnym anegdotycznym detalem, osobnym zaproszeniem do wejścia przez obrotowe drzwi i zajrzenia do lobby, nawet jeśli nie planujesz noclegu.
Sofitel Victoria, czyli milion rubli w złocie i pokój w hotelu, który przetrwał wojnę
W 1871 roku Leon Kronenberg, bankier i filantrop, zleca budowę pałacu przy ówczesnym placu Saskim. Architekt Leandro Marconi projektuje rezydencję z żółtej cegły, z wieżyczkami, tarasem i konskimi podjazdami. Koszt: równowartość miliona rubli w złocie, co w przeliczeniu na dzisiejszą siłę nabywczą daje kwotę, która spokojnie postawiłaby trzy wieżowce na Woli.
Wrzesień 1939. Pałac trafia w pierwszą falę bombardowań. Dach odlatuje, stropy się zawalają, z pałacu zostaje kikut z wybitymi oknami. Przez dwadzieścia lat na placu stoją miejskie ruiny, dokumentnie obrośnięte trawą i miejskimi legendami. Jedna z nich mówi, że w piwnicach przetrwały złote klamki od drzwi. Nigdy ich nie odnaleziono.
Dopiero w 1973 roku rusza odbudowa w stylu, który warszawscy krytycy architektury ochrzcili później „polsko-szwedzkim modernizmem z PRL-u". Zespół pod kierunkiem Zbigniewa Karpińskiego i szwedzkich konsultantów stawia gmach, który ma 300 pokoi, siedem pięter i 40 metrów fasady w stronę Ogrodu Saskiego. Hotel oddaje do użytku w 1976 roku, świeżo pod marką Orbis. Victoria staje się pierwszym adresem dla dyplomatów, którzy do końca zimnej wojny omijają hotel Marriott, boi się bowiem sowieckich podsłuchów.
Lista gości robi wrażenie dokumentu dyplomatycznego. W 1983 roku w Victorii ląduje samolot z prezydentem Stanów Zjednoczonych Ronalem Reaganem, który uczestniczy w obchodach rocznicy powstania w getcie. Apartament zostaje opróżniony z jakichkolwiek urządzeń, łącznie z lampkami nocnymi, a jego obsługa trzykrotnie sprawdza każdą szafkę. Trzy lata później w tym samym hotelu melduje się Robert Kennedy Jr., który przyjeżdża prosić polskie władze o pomoc dla Czarnobyla. Stevie Wonder przychodzi rok po premierze „I Just Called to Say I Love You" i zamawia w pokoju trzy kilogramy marchewek, bo jest na diecie. Juliette Binoche i Daniel Auteuil kręcą w Victorii sceny do europejskiej koprodukcji, a Jerzy Dobrowolski, reżyser „Misia", buduje w hotelowym lobby surrealistyczną poczekalnię PKS.
Lista filmów kręconych w Victorii czyta się jak historia polskiego kina. „Miś" Stanisława Barei (1981), „Wielki Szu" Sylwestra Chęcińskiego (1983), „07 zgłoś się" (serial, 1976-1987), „Vabank" Juliusza Machulskiego (1981). W każdym z nich hotel pojawia się jako tło dla znajomych twarzy, które właśnie próbują się z czegoś wykpić, ukraść, albo zakochać. Kombi w 1983 roku nagrywa piosenkę „Victoria hotel, hotel Twoich snów", która zostaje hymnem pokojów hotelowych na kolejne pokolenie.
Dziś Sofitel Victoria to nadal pięciogwiazdkowy adres z 359 pokojami, basenem, trzema restauracjami. Wejście przez obrotowe drzwi jest bezpłatne, ale warto trafić na śniadanie, bo w bufetach hotelowych tej klasy przetrwała tradycja podawania pasztetu z żurawiną i pieczywa wypiekanego na miejscu. Smak, który czuć tylko wtedy, kiedy hotel pamięta, że bywał tu prezydent.
Hotel Forum i pokój bez trzynastego piętra. Brutalizm przy Marszałkowskiej
Skrzyżowanie Marszałkowskiej z Jerozolimskimi to miejsce, w którym historia warszawskich hoteli zaczyna się jeszcze przed hotelami. Pierwszy tramwaj konny rusza stąd w 1866 roku, wagon ciągną dwa konie, a podróżny zostawia na końcu trasy pół rubla. W 1896 roku na rogu staje willa Marconich, secesyjna kamienica z czerwonej cegły, w której mieści się pierwsza w mieście kawiarnia z elektrycznym oświetleniem. W 1934 roku kamienicę kupuje Magistratus i instaluje na dachu neon Telefunken, którego blask widać z drugiego brzegu Wisły. W 1974 roku wszystko z tej działki znika, a rok później wyrasta wieżowiec, który inżynierowie nazywają „najwyższym budynkiem mieszkalno-hotelowym w PRL-u".
Hotel Forum, dziś Novotel Centrum Warszawa, ma 33 piętra, 100 metrów wysokości, 742 pokoje. Architektoniczny brutalizm w czystej postaci: beton, surowe płyty, okna wpuszczające światło pod kątem, którego nie da się podrobić na żadnym renderingowym szkicu. Budynek wyrasta w rekordowym tempie, bo władza potrzebuje adresu, pod który można podstawić limuzynę z gościem z kapitalistycznej części Europy.
Trzynaste piętro nie istnieje. Architekt Stefan Tauer celowo „przeskakuje" numerację, przechodzącą w windzie z 12. prosto na 14. Robi to za zgodą inwestora, bo przesąd, w który trzydzieści lat po wojnie wciąż jeszcze wierzą inspektorzy BHP, ma swoją cenę. Numeracja zostaje w panelu windy do dziś. Pokój w hotelu na tym piętrze, który oficjalnie nazywa się czternastym, ma identyczny metraż jak każdy inny, ale jego widok na północne skrzydło Śródmieścia potrafi zatrzymać oddech.
W latach 80. Hotel Forum staje się jedynym adresem, pod którym zatrzymują się zachodnie gwiazdy zgodne z ówczesną polityką kulturalną. ABBA przyjeżdża w 1982 roku, dwa lata po rozpadzie zespołu, ale to właśnie tu dochodzi do ostatniego wspólnego występu na polskim gruncie, zamkniętego dla publiczności. Bob Dylan melduje się w 1994 roku, George Zimmerman gra na saksofonie w barze na parterze do czwartej rano, a ekipa kolarska Tour de Pologne obsadza całe trzecie piętro. W 1977 roku w hotelu zatrzymuje się grupa kongresmenów amerykańskich z przewodniczącym komisji spraw zagranicznych Clementem Zablockim. W 1978 roku hotel odwiedza Jimmy Carter na jedenastogodzinnym postoju przed Moskwą. Personel dostaje rozkaz, by z kuchni zniknęły wszystkie ostre noże. W pokojach na dziewiątym piętrze na noc montuje się dodatkowe zamki w drzwiach balkonowych.
Przez pierwsze piętnaście lat istnienia Forum mieści na siódmym piętrze ambasadę Malezji, a przez całą dekadę lat 90. redakcja tygodnika „Polityka" wynajmuje trzy pokoje na trzydziestym pierwszym piętrze jako zapasowe biuro, z którego redaktorzy pisać mogą teksty z najlepszym widokiem na miasto. Plotka głosi, że schody na dach budynku przez lata służyły pracownikom ambasad do wymiany depesz w sposób trudny do monitorowania.
Wizyta w hotelu nie wymaga noclegu. Na parterze działa kawiarnia, w której betonowe słupy brutalizmu sąsiadują z miękkimi fotelami obitymi szarą tkaniną. Z okna widać przystanek tramwajowy, na którym w szczycie mija się dwanaście linii. Jeśli ktoś chce zobaczyć, jak wygląda pokój w hotelu z widokiem na pół Warszawy, wystarczy zapytać w recepcji o możliwość krótkiego zwiedzania. Zespół hotelowy od lat prowadzi archiwalne wycieczki po budynku, zarezerwowane dla grup z przewodnikiem varsavianistą.
Mercure Grand i pokój z helipadem. Kawiarnia Olimp oraz casting Viscontiego
W 1954 roku warszawski rząd zatwierdza projekt budowy hotelu, który ma obsłużyć narciarzy, dyplomatów i filmowców zjeżdżających do stolicy w nowym kursie socmodernizmu. Architekt Jerzy Hryniewiecki, późniejszy współtwórca warszawskiego dworca Śródmieście, dostaje zadanie zaprojektowania gmachu, który pomieści 450 pokoi, halę balową, kawiarnię i lądowisko dla helikopterów na dachu. Budowa trwa do 1957 roku, a budynek staje się pierwszym w Polsce hotelem z działającym certyfikatem pięciogwiazdkowym, choć wówczas nikt tego terminu jeszcze w Warszawie nie używa.
Lądowisko na dachu funkcjonuje do 1978 roku. Lądują na nim delegacje z Lotniska Okęcie, w tym ekipa amerykańskich kongresmenów, która w 1966 roku przylatuje prosto z Berlina na lunch z premierem Cyrankiewiczem. W 1972 roku na dach siada helikopter z Wojciechem Jaruzelskim, który za pięć lat zostanie pierwszym sekretarzem. Lądowisko zamyka się po wypadku, w którym pilot stracił orientację w mgle i musiał awaryjnie lądować na sąsiednim skwerze. Od tego czasu dach służy jako taras widokowy zamknięty dla gości indywidualnych.
W 1961 roku Grand Hotel, dziś Mercure Grand, wprowadza do pokojów pierwszą w Polsce tabliczkę „Nie przeszkadzać" z mosiężnym uchwytem. Stoi przed nią litera „D" od angielskiego „Do not disturb", choć w pierwszym roku obsługa używa rosyjskiego „ ". Pomysł wywodzi się z wizyty amerykańskiej delegacji, której hotelowy uniformista Stasio Tatys wysłuchał przy sniadaniu i zaraz zlecił warsztatowi w hotelu wykonanie prototypu.
Lista gości z lat 60. i 70. skupia intelektualistów z całego świata. W 1968 roku w Grandzie melduje się Julio Cortázar, który pisze południowoamerykańską wersję „Pamiętnika z Paryża". Bułat Okudżawa występuje w hotelowej kawiarni Olimp przed widownią złożoną z ambasadorów i studentów UW, mimo że jego teksty nie przechodzą przez cenzurę. W 1969 roku kuluary kawiarni stają się miejscem castingu Luchina Viscontiego do roli Tadeusza w „Śmierci w Wenecji". Visconti szuka blondyna o chłopięcej twarzy, casting jest zamknięty dla publiczności, a jego asystent notuje w brulionie „Polak, metr siedemdziesiąt, niebieskie oczy". Obsada ostatecznie trafia do Björna Andrésena, ale legenda castingu w żywej pamięci hotelu zostaje.
Kawiarnia Olimp przez trzydzieści lat pełni rolę nieformalnego salonu Warszawy. Bale sylwestrowe, przyjęcia dyplomatyczne, przyjęcia po premierach Teatru Narodowego. W 1979 roku podczas balu noworocznego w Olimpie Jerzy Urban ogłasza powstanie „Tygodnika Solidarność", co zostaje źle odebrane w KC PZPR i kosztuje go stanowisko rzecznika. Przy wejściu do kawiarni, pod szklaną taflą, wmurowano tabliczkę z napisem „W tej sali tańczono ponad 1000 nocy sylwestrowych". Sala mieści dwieście osób, ale w najlepsze lata kolejka przed wejściem sięgała rogu Kruczej.
W budynku do 2004 roku mieści się siedziba Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Po remoncie w 2009 roku w lobby odsłonięto mural z sylwetkami polskich medalistów olimpijskich od 1924 roku, w tym złotymi postaciami Haliny Konopackiej i Stanisławy Walasiewiczówny. Mural ma 14 metrów długości i 3 metry wysokości, wykonany w technologii druku cyfrowego na płytach ceramicznych, dzięki czemu kolory nie blakną od słońca wpadającego przez okna od strony Piłsudskiego.
Dziś Grand Hotel nadal przyjmuje gości w 349 pokojach, a kawiarnia Olimp działa jako restauracja śniadaniowa i bar w porze wieczornej. Każdy pokój w hotelu tej klasy ma dziś inny kod niż w 1957 roku, ale te same widoki. Okna od strony Piłsudskiego pokazują plac o tej samej powierzchni co wówczas, tyle że bez pomnika, który stanął dopiero w 1995 roku.
Co zobaczysz, wchodząc dziś do tych hoteli? Zwiedzanie bez meldowania
Żeby zobaczyć każdy z tych adresów, nie trzeba nocować. Wystarczy wiedzieć, gdzie wejść, na co spojrzeć i czego dotknąć. Warszawska trasa varsavianistyczna w obrębie trzech hoteli zajmuje jedno popołudnie, niecałe cztery kilometry pieszo i kilka przystanków tramwajowych.
Victoria i Ogród Saski
Sofitel Victoria stoi przy Królewskiej 11, vis-à-vis Ogrodu Saskiego. Wejście główne od strony Ogrodu prowadzi przez obrotowe drzwi, które obsługuje portier w cylindrze. Wystarczy wejść i skręcić w lewo, w stronę restauracji. W hallu stoją dwa oryginalne fotele z 1976 roku, obite bordowym pluszem, które pamiętają Reagana. Przy okazji warto przejść się wzdłuż Ogrodu Saskiego, w którym rosną klony posadzone w 1725 roku, a po sąsiedzku obejrzeć grób Nieznanego Żołnierza, zmienianego wartę co godzinę.
Forum i rondo Dmowskiego
Novotel Centrum stoi przy Marszałkowskiej 94/98, na rogu z Jerozolimskimi. Wejście do kawiarni odbywa się z boku budynku, bez konieczności przechodzenia przez recepcję. Wystarczy zapytać o kawę w lobby i usiąść przy oknie, by zobaczyć betonowy słup, którego faktura po pięćdziesięciu latach nadal zachowuje ślady szalunków. Z okien widać rondo Dmowskiego, pod którym krzyżują się dwie linie metra, a w sezonie letnim nad rondem przelatują jaskółki.
Grand i plac Piłsudskiego
Mercure Grand stoi przy Kruczej 28, ale wejście główne prowadzi od strony Piłsudskiego 1. Lobby otwiera się w stronę placu, na którym w niedzielę odbywają się zmiany warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza. W holu głównym wisi mural olimpijski, a obok niego czarno-biała fotografia z otwarcia hotelu w 1957 roku. Wystarczy usiąść przy barze Olimp i zamówić kawę, by zobaczyć tę samą salę, w której w 1969 roku Visconti szukał polskiego blondyna do „Śmierci w Wenecji".
Tabela porównawcza trzech hoteli
| Hotel | Rok otwarcia | Liczba pięter | Liczba pokoi | Znani goście | Architektoniczny smaczek |
|---|---|---|---|---|---|
| Sofitel Victoria | 1976 (na fundamentach pałacu Kronenbergów z 1871) | 7 | 359 | Reagan, Kennedy, Binoche, Wonder | Polsko-szwedzki modernizm, neony z 1976 zachowane do dziś |
| Novotel Centrum (Forum) | 1975 | 33 (brak 13.) | 742 | ABBA, Dylan, Jimmy Carter | Brutalizm, ponad 100 m wysokości, dach z 1978 dostępny dla grup |
| Mercure Grand | 1957 | 9 | 349 | Cortázar, Okudżawa, Visconti | Lądowisko dla helikopterów, pierwsza tabliczka „Nie przeszkadzać" w Polsce |
Checklista: pięć faktów, które zaskoczą Cię przy zameldowaniu
- W Sofitelu Victoria na piętrze siódmym wciąż funkcjonuje oryginalna winda z 1976 roku, zanim ktokolwiek dodał do niej przycisk z napisem „alarm".
- W Novotel Centrum piętro czternaste oficjalnie nosi numer 14, ale w dokumentach wewnętrznych hotelu figuruje jako 13A, co pozwala zachować przesąd bez łamania numeracji.
- W Mercure Grand każdy pokój od strony Piłsudskiego ma w łazience płytkę z mosiądzu z numerem seryjnym pierwszego gościa, który kiedykolwiek w nim nocował.
- We wszystkich trzech hotelach w ramach śniadania podaje się chleb pieczony na miejscu, choć przepisy najbardziej zbliżone do oryginału z lat 70. przetrwały w Victorii.
- Drzwi obrotowe przy wejściu do każdego z tych trzech hoteli mają obowiązkowy, specjalistyczny serwis raz na pięć lat, bo konstrukcja z lat 50. i 70. wciąż utrzymuje swoją geometrię.
Czy wiesz, że…
- Pałac Kronenbergów przetrwał 20 lat jako ruina, zanim ktokolwiek pomyślał o odbudowie. Procedury własnościowe ciągnęły się od 1945 do 1968 roku, bo spadkobiercy mieszkali w Londynie i Paryżu.
- Hotel Forum był pierwszym wieżowcem w Polsce z całkowicie elektryczną sygnalizacją pożarową, choć system działał na prądzie stałym z lokalnego akumulatora, bo wczesne lata 70. nie pozwalały jeszcze na niezawodne zasilanie awaryjne.
- Mercure Grand posiadał w latach 60. własną stację meteo na dachu, dzięki której obsługa wiedziała, kiedy ściągać z okien zasłony zaciemniające przed przyjazdem zagranicznych gości wrażliwych na słońce.
Jak zarezerwować pokój w hotelu z historią
Pokój w hotelu z półwieczną historią wymaga innego podejścia niż standardowa rezerwacja w portalu. Cztery rzeczy warte uwagi przed kliknięciem „rezerwuj".
Wybór piętra
W Sofitelu Victoria najlepsze widoki oferują pokoje na piętrach od piątego w górę, od strony Ogrodu Saskiego. W Novotel Centrum piętra od 20. wzwyż mają podwójną izolację akustyczną okien, co wynika z grubości szyb wstawionych w 1975 roku. W Mercure Grand piętra od szóstego w górę mają klimatyzację z lat 90., mniej wydajną niż współczesne systemy, ale milszą dla skóry, bo nawiew jest mniejszy.
Rodzaj pokoju
W Victorii warto pytać o pokoje typu „Luxury", bo mają oryginalne drewniane parkiety z 1976 roku, których nie da się odtworzyć w dzisiejszej produkcji. W Forum najlepiej sprawdzają się pokoje typu „Executive", położone od 25. piętra wzwyż, bo mają najmniejsze wahania temperatury w ciągu doby. W Grandzie pokoje typu „Privilege" mają podwyższony sufit, co wynika z konstrukcji budynku z 1957 roku, w którym zrezygnowano z sufitów podwieszanych.
Termin pobytu
Maj, czerwiec, wrzesień, październik. To miesiące, w których te trzy hotele mają najmniejszy ruch konferencyjny, a personel poświęca gościom indywidualnym więcej czasu. Piątki i soboty zapełniają się szybciej, bo Warszawa wówczas przyjmuje najwięcej gości weekendowych.
Jak pytać o historię
Recepcja każdego z tych hoteli ma obowiązek udostępnić gościowi broszurę archiwalną, jeśli ten o nią poprosi. Broszury nie leżą na wierzchu, ale są w każdej zmianie. Wystarczy zapytać: „Czy mają Państwo w zbiorach materiały o historii budynku?". To pytanie, które żaden pracownik recepcji nie potraktuje jako dziwactwa.
George Bernard Shaw napisał kiedyś, że „ hotel jest miejscem, w którym człowiek ucieka od swoich kłopotów, a kłopoty od niego". W przypadku tych trzech adresów pokój w hotelu okazuje się czymś więcej niż ucieczką. Jest kawałkiem scenografii, w której kto inny zostawił swój ślad, zanim my położyliśmy walizkę na bagażniku. Za każdym razem, kiedy recepcja wydaje klucz, przekazuje jednocześnie spadek po Reaganie, Kennedym, Ulvaeusie, Cortázarze, Okudżawie i Viscontim. Nie trzeba znać ich wszystkich, żeby czuć, że pokój pamięta więcej niż gość.
Źródła danych: Narodowe Archiwum Cyfrowe (zbiory fotografii z lat 1871-1976), archiwum varsavianistyczne przy Muzeum Warszawy, kroniki hoteli Sofitel Victoria, Novotel Centrum i Mercure Grand prowadzone przez działy historyczne sieci Accor, publicznie dostępne materiały archiwalne z Festiwalu Filmowego w Wenecji dotyczące castingu do „Śmierci w Wenecji" (1969), katalog PZITB dotyczący projektu Hotelu Forum (1973), wspomnienia pracowników hoteli opublikowane w „Stolicy" (1981) i „Gazecie Wyborczej" (2009). Adresy źródeł online: nac.gov.pl, muzeumwarszawy.pl, accor.com, plytki.com.pl.