ślady
12 października 2017
ubiór zimowy
16 października 2017

Przetrwanie w zimie jest ciężką próbą, ale ta pora roku ma też dobre strony. Nie padają deszcze, nie dokuczają nam krwiożercze owady. Zamarzają bagna, rzeki i jeziora. Liczne przeszkody, które musielibyśmy w ciepłej porze roku okrążać, stają się łatwiejsze do pokonania.
Najważniejszym zagrożeniem w zimie jest odmrożenie i hipotermia (obniżenie temperatury ciała poniżej normy).
Czynniki sprzyjające powstawaniu odmrożeń to przemoknięcie, ciasne obuwie, wiatr, zmęczenie, stres psychiczny oraz długotrwały bezruch. Dłonie, stopy, uszy, nos i policzki są szczególnie wrażliwe na odmrożenia. Należy pamiętać, że odmrożenie jest groźniejsze od oparzenia.
Niebezpieczne jest zgubienie rękawic podczas śnieżnej zawiei. Śnieg na ciepłej ręce szybko topnieje i dłoń, owiewana lodowatym wiatrem, błyskawicznie traci ciepło tak, że odmrożenie może nastąpić bardzo szybko.

Pierwszym sygnałem odmrożenia jest najczęściej woskowobiały odcień skóry. Zmarznięte ręce ogrzewamy wkładając pod pachy lub w pachwiny. Uszy i nos ogrzewamy przykładając do nich ciepłą dłoń, ale nie powinniśmy ich rozcierać, ponieważ możemy w ten sposób spowodować popękanie skóry, w wyniku czego powstaną otwarte rany, które mogą ulec zakażeniu. W żadnym wypadku nie można zmarzniętych części ciała rozcierać śniegiem, ponieważ spowoduje to dalsze obniżenie ich temperatury.

Hipotermia zaczyna się gdy temperatura ciała człowieka spadnie poniżej 35 stopni C. W początkowej fazie następuje spowolnienie procesów zachodzących w organizmie i utrata koordynacji ruchów. Człowiek przestaje czuć swoje stopy, chociaż nie zdaje sobie z tego sprawy, a jego mowa staje się niewyraźna.
Kiedy temperatura ciała spadnie poniżej 25 stopni C, śmierć jest nieunikniona.

Jednym z najlepszych sposobów przerwania tego procesu jest rozebranie poszkodowanego i umieszczenie go w śpiworze ze zdrową osobą, również rozebraną. Osoby te winny być zwrócone do siebie twarzami i przytulone. We wczesnej fazie oziębienia przytomnemu człowiekowi należy podawać ciepłe, słodkie napoje, z miodem, cukrem, glukozą, kakao. Bardzo ważne jest, by zamarzającego nie zostawić samego, choćby deklarował, że czuje się lepiej, ponieważ jest to często oznaka zbliżającej się śmierci. Osobom tym należy dostarczyć ciepła zewnętrznego, same opatulanie w koce, śpiwory jest nieskuteczne.
Jeśli nie mamy śpiworów, jesteśmy wyczerpani, zmarznięci, nie wolno dopuścić do zaśnięcia na mrozie!

Bardzo dobrze działa masaż małżowin usznych, ponieważ stymuluje przepływ energii po całym organizmie i poprawia krążenie lepiej niż filiżanka kawy. Sposób ten również skutecznie zapobiega zaśnięciu na nudnych zebraniach. W tym celu należy uchwycić małżowiny uszne dwoma palcami i ugniatać je lekko, centymetr po centymetrze, na całej powierzchni, nie po mijając płatków uszu. Ucisk winien być tylko na tyle mocny, by masaż sprawiał przyjemność. Czas trwania masażu może być dowolny.
Poważnym niebezpieczeństwem jest wiatr, który znacznie zwiększa wychłodzenie organizmu. Załączona tabela, której autorem jest amerykański geograf Paul Siple, przedstawia ochładzającą siłę wiatru, działającego na organizm jako ekwiwalent temperatury.

Z tabeli możemy odczytać, że na przykład przy wietrze o prędkości 10 m/sek, skutek oddziaływania temperatury 0 stopni C będzie taki, jakby panował mróz -15,5 stopnia C. Przy temperaturze powietrza -25 stopni C i prędkości wiatru 7-18m/sek, efekt będzie taki, jakby termometr pokazywał -58 stopni C. Jest to niebezpieczny mróz, przy którym w ciągu niecałej minuty możemy odmrozić jakąś część ciała. Dlatego też bardzo ważne jest schronienie, ukrycie przed wiatrem. Żołnierze wiedzą, że ta kwestia znalazła swoje odbicie w regulaminie służby wartowniczej.
Dobre zabezpieczenie przed ujemnymi skutkami zimna stanowią odpowiednia i sucha odzież, pewien stopień zahartowania, odpowiednie odżywianie, ruch, smarowanie tłuszczem odsłoniętych części ciała, schronienie, ogień oraz co najważniejsze – dobre samopoczucie i wola przetrwania. Ciepłe ubranie to odzież luźna, składająca się z wielu warstw. Luźne obuwie i luźne, wielowarstwowe ubranie polepszają izolację cieplną i nie utrudniają krążenia krwi. Pomiędzy warstwami ubrania znajduje się powietrze, które daje dodatkową izolację. W sytuacjach przymusowych trzeba improwizować. Na przykład kosmonauci, załoga sputnika „Woschod-2”, którzy awaryjnie wylądowali w tajdze i nie mogli się doczekać pomocy, zerwali wykładzinę izolacyjną ze ścian kapsuły lądującej, poowijali się w jej kawałki i na wierzch dopiero ubrali swoje kombinezony Dzięki temu nie zamarzli przez całą noc na syberyjskim mrozie.

Skóra głowy oddaje do otoczenia nawet do 40% ciepła produkowanego przez organizm. Zimą ciepła czapka jest konieczna. Buty zimą winny być co najmniej o półtora do dwóch numerów większe, tak aby po włożeniu 2 par skarpet (bawełniane + wełniane) nie uciskały i można było swobodnie poruszać palcami. Bardzo przydatne są getry ortalionowe (ochraniacze), chroniące przed wilgocią łydki oraz także górną część buta wraz ze sznurowaniem. Żołnierze do marszu po mokrym śniegu mogą założyć pończochy od OP-2.

Przed wciąganiem do płuc mroźnego powietrza oraz odmrożeniem nosa i policzków skutecznie zabezpiecza nieskomplikowane urządzenie – tak zwana „pół-maska cieplna” . Gumowa maseczka zasłania nos, usta i policzki, a oddychamy poprzez filtr z nierdzewnej metalowej siatki, który ogrzewa się od wydychanego powietrza. Są dwie ramki z filtrami. Im większy mróz, tym więcej filtrów zakładamy. Instrukcja podaje, że podczas siarczystego mrozu -40 stopni C, przy założeniu obydwu ramek oddychamy powietrzem o temperaturze +22 stopni C. Osobiście wypróbowałem to urządzenie podczas mrozu dochodzącego do -30 stopni C z bardzo dobrym skutkiem. Godna polecenia jest również grzałka katalityczna. Jest to metalowe pudełko wielkości zapalniczki. Zawieszone na piersi, albo najlepiej nieco niżej, na wysokości splotu słonecznego, skutecznie ogrzewa ciało nawet przez całą noc zużywając kilkanaście kropel czystej benzyny. Jej działanie polega na bezpłomieniowym spalaniu par benzyny na katalizatorze. Polecam ją szczególnie żołnierzom. Niestety jako urządzenie techniczne może w najbardziej potrzebnej chwili odmówić dalszej współpracy.

Płachta metalizowana –

folia NRC (w naszych sklepach pod nazwą – koc ratunkowy) to prawdziwy termos zatrzymujący do 80% ciepła wytwarzanego przez organizm. Jest lekka i zajmuje niewiele miejsca. Złożona jest trochę większa od paczki papierosów. Może być również użyta do budowy improwizowanego namiotu, jako izolacja od wilgotnego i zimnego podłoża. Ponadto służy jako ekran do odbijania ciepła ogniska i jest łatwo dostrzegalna z powietrza. Ma jedną wadę – jest delikatna i dlatego nie nadaje się do wielokrotnego użycia.
Ubranie należy dobierać tak do wykonywanej czynności, aby się nie pocić. Parujący pot ochładza ciało, a zawilgocenie ubrania obniża jego właściwości izolacyjne. Większość materiałów, na przykład bawełna, traci właściwości izolacyjne, gdy są mokre. Wełna owcza to jeden z nielicznych wyjątków.
Mokre, przepocone skarpety i rękawiczki można suszyć podczas marszu w czasie słonecznej pogody, zawiesiwszy je na plecaku. Na biwaku przy ognisku trzeba uważać aby nie spalić suszonych rzeczy. Skórzanych butów nie wolno suszyć szybko, w wysokiej temperaturze bo popękają. Najlepiej je wypchać suchą trawą, gazetami i umieścić w temperaturze pokojowej. Przy noclegu w terenie butów nie można zostawić na mrozie. Należy je włożyć do śpiwora, wtedy ciepło naszego ciała je podsuszy.

Pamiętajmy, że także długotrwałe chodzenie w mokrym obuwiu przy temperaturze zbliżonej do 0°C, nawet dodatniej, spowoduje odmrożenie stóp. Jeszcze raz dobitnie potwierdziła to wojna o Falklandy. Żołnierze i turyści zawsze powinni mieć przy sobie dodatkowe wełniane skarpety w wodoszczelnym opakowaniu. Gdy nie można umyć i suszyć codziennie stóp, to należy je osuszyć zasypką do stóp z talku, o czym szczególnie żołnierze winni pamiętać. Talk można zastąpić awaryjnie mąką ziemniaczaną.

Odblask od lodu i śniegu jest niebezpieczny dla oczu. Promienie ultrafioletowe odbijają się od śniegu i mogą wywołać tak zwaną „ślepotę śnieżną”, której objawami są: „piasek w oczach”, zaczerwienienie oczu i ból głowy. Chora osoba przez kilka dni powinna przebywać w ciemnym pomieszczeniu, lub mieć na oczach ciemną opaskę. Na powieki należy stosować okłady z rumianku, herbaty. Zapobiegawczo należy nosić okulary lub gogle, mając na uwadze, że nie każde chronią przed promieniowaniem ultrafioletowym. Można także zastosować własnoręcznie wykonane „okulary” z paska skóry, kory, w którym wykonujemy naprzeciwko źrenicy maleńki otwór igłą lub szczelinę nożem.
Przed działaniem promieni słonecznych i mrozu należy także chronić skórę twarzy nakładając tłusty krem. Wrażliwymi miejscami są wargi, powieki i nos (także jego wnętrze). Nie wolno stosować kremów nawilżających, które przyspieszają odmrożenia.

Głęboki śnieg, a szczególnie gruba warstwa świeżego śniegu, bardzo utrudnia a nieraz uniemożliwia poruszanie się w terenie. Jeśli nie mamy nart, pozostają nam rakiety śnieżne, chociaż uciążliwe dla początkującego, ale możemy je wykonać sami. Takie rakiety przy odrobinie talentu wykonamy w kształcie ramki z dwóch gałązek grubości 2 do 2,5 cm i długości 140 -150 cm. Przedni koniec rakiet zaparzamy w gorącej wodzie i zaginamy do góry, a ramki przeplatamy sznurkiem, linką spadochronową, cienkimi, giętkimi gałązkami. Szerokość rakiet w części środkowej nie powinna wynosić mniej jak 30 cm. W miejscu, gdzie kończy się pierwsza z trzech części rakiety, z czterech poprzecznych i dwóch podłużnych patyków robimy oparcie dla stopy według wymiarów obuwia. Mocujemy buty tak, aby podczas marszu pięta mogła swobodnie unosić się do góry, jak to zostało przedstawione na rysunku.

Podczas marszu powinniśmy uważnie obserwować otoczenie. Na krzewach dzikiej róży (Rosa canina] niemal całą zimę wiszą czerwone owoce, zawierające duże ilości witaminy C. Przed użyciem należy je przeciąć i oczyścić z nasion pokrytych drażniącymi włoskami. Możemy je jeść na surowo, parzyć w celu uzyskania witaminowej herbatki lub dodać do herbaty.
Nad strumykiem zobaczymy z daleka ceglastoczerwone pędy wikliny (Salix purpurea). Nieduży kawałek jednej witki pocięty na drobne odcinki posłuży nam do uzyskania przy ognisku naturalnej aspiryny (garstkę drobno pociętych gałązek włożyć do gorącej wody w garnuszku, gotować 5 do 7 minut, następnie gałązki wyrzucić). Na przedwiośniu możemy zjadać na surowo żółte bazie, które zawierają duże ilości hormonów i dlatego zwiększają naszą zdolność do wysiłku, odporność na choroby, polepszają samopoczucie. W tym samym celu możemy stosować pozostałe gatunki wierzb. Na krzewach jałowca (Juniperus communis) wśród kłujących igieł znajdziemy niebieskie, dojrzałe szyszkojagody (niedojrzałe są zielone), które są dobrą przyprawą do potraw, ale nie można ich nadużywać, bo mogą zaszkodzić. Przechodząc koło sosny (Pinus) zbieramy żywicę, ponieważ pali się jak świeca, którą też może zastąpić oraz możemy nią uzupełnić tymczasowo dziurę w zębie po wypadniętej plombie. Młode wierzchołki gałęzi sosny, można jeść na surowo po oczyszczeniu z kory. Igły sosny, świerku i jodły zawierają zimą dużo witaminy „C”. Można je jeść na surowo, ale lepiej zrobić witaminowy napój: kilka wierzchołków gałązek zanurzamy na chwilę we wrzątku, aby rozpuścić woskowy nalot pokrywający igły. Następnie igły obrywamy. Garść igieł rozcieramy z niewielką ilością wody. W domu najlepiej to zrobić w makutrze, w lesie muszą nam wystarczyć dwa kamienie. Otrzymaną masę w emaliowanym garnku zalewamy pół litrem wody, doprowadzamy do wrzenia i odstawiamy do naciągnięcia pod przykryciem na 1 do 2 godzin. Pijemy otrzymaną witaminową herbatkę (płyn zlewamy znad osadu) po pół szklanki 3 razy dziennie, dodając cukier do smaku.
Najprostszym sposobem połowu ryb w zimie jest głuszenie stojących pod lodem szczupaków. Mocne uderzenie obuchem siekiery lub innym ciężkim przedmiotem w lód spowoduje ogłuszenie ryby, którą można wyciągnąć spod lodu wyrąbując otwór.

Na biwak w zimie wybieramy miejsce zaciszne, osłonięte od wiatru i ciepłe. Na przedwiośniu i wiosną takie miejsca będą wolne od śniegu. W terenie falistym zbocza są cieplejsze od dolin, w których zalega najzimniejsze powietrze tworząc tak zwane zastoiska mrozowe.
Wygodne schronienie można zbudować wykorzystujcie śnieg, który ma bardzo dobre własności izolacyjne.

Trzeba wykorzystać ukształtowanie terenu, wykroty. W głębokim śniegu można wykopać dół czy rów. Wejście winno być umieszczone niżej niż posłanie, dzięki czemu cieplejsze powietrze zatrzyma się w części „mieszkalnej”. Ważna jest również dobra izolacja od podłoża, gdyż w przeciwnym razie śnieg będzie się topił od ciepła naszego ciała.

Aby spać spokojnie należy:

    – odizolować się od ziemi (min. 5 cm po ugnieceniu warstw gałęzi ze świerka ew. sosny)
    – mieć osłonę od wiatru z 3-4 boków (naturalne osłony, ścianki drewniane, wał ze śniegu, itp.)
    – mieć dach zatrzymujący nasze ciepło (dach minimum to nasz śpiwór, płachta brezentowa, pokrycie z folii, ale warto dodać dach z gałęzi uszczelniając go nawet warstwami papieru)
    – spać w wielowarstwowym ubraniu z kapturem i w butach (buty trzeba rozwiązać i poluzować)

To jest absolutne minimum. Oprócz tego można dodatkowo zastosować inne znane rozwiązania.

Wydatek energetyczny na próbę palenia ognia w jamie śnieżnej jest zdecydowanie większy niż przeczekanie bez ognia. Alpiniści mają małe butle gazowe do gotowania. Generalna zasada to – wykopać jamę – przeczekać – noc , zamieć etc- i iść dalej. Nawet śpiwór w warunkach – zimowych po 2 nocach jest mało komfortowym schronieniem. Biwakowanie w górskim lesie – daje możliwość palenia ognia / którego rozpalenie jednak jest trudne i pochłania nasza energię/ – ale nie w jamie – lecz przed , lub przy szałasie. Nieumiejętne palenie ognia – daje nam …. full wody i to nie tam gdzie jej chcemy!

Jak jest bez ognia

    -warto się odsłonić od wiatru
    -pod folią NRC zbiera się para wodna która zamarza
    -warto mieć ubrania oddychające(kurtka która nie oddycha-rano ubiera się ją jak zbroje)…
    -przy -10C lepiej nie ściągać rękawiczek jak się coś robi.

Najlepszym sposobem zabezpieczenia przed zimnem jest ogień. W przypadku zagrożenia życia człowieka możemy rozpalić ognisko w każdym miejscu, pilnując jednak, aby nie spowodować pożaru. Miejsce na ognisko powinniśmy oczyścić ze śniegu, Jeśli ziemia jest bardzo mokra, należy użyć kamieni jako podłoża. Musimy wtedy sprawdzić, czy nie są one porowate, bowiem mokre, nasiąknięte wodą kamienie mogą po nagrzaniu eksplodować. Na głębokim śniegu należy rozpalić ognisko na „tratwie” ze świeżych, grubych gałęzi, wykonanej z dwu warstw, ułożonych przeciwległe. Gdy pali się na niej ogień, tratwa stopniowo zagłębia się w śniegu. Przed rozpaleniem ogniska należy przygotować zapas opału i rozpałkę. Pod gęstą koroną świerka znajdziemy n dołu pnia suche gałązki. Kora brzozy pali się nawet wtedy, gdy jest wilgotna. Nie wolno rozpalać ogniska pod drzewem, na którego gałęziach leży śnieg. Śnieg ten w każdej chwili może spaść, gasząc ognisko. Przypadek taki stał się przyczyną śmierci bohatera opowiadania J. Londona.
Ognisko, w którym drewno ustawione jest w stożek (wigwam), jest najłatwiejsze do rozpalenia. W takim stożku suszą się też wilgotne kawałki drewna. Dla ludzi nocujących przy ognisku, szczególnie w zimie, jest ważne aby straty ciepła były jak najmniejsze. Ciepło ogniska winno być skierowane w kierunku biwakującego człowieka. Do tego celu służy reflektor ogniska – powierzchnia odbijająca ciepło. Oczywiście najlepszym reflektorem jest metalizowana folia. Najprostszy reflektor to drewniana ścianka zbudowana z grubych kawałków drewna utrzymywana w pionie przez dwie pary wbitych w ziemię palików. Ściana – reflektor odbija promieniowanie cieplne ogniska w jedną stronę (pamiętajmy, że kąt padania równa się kątowi odbicia). Możemy nawet wybudować ich kilka. Dobrym reflektorem a nawet „kaloryferem” może być duży głaz. Nagrzany od ognia przez kilka godzin będzie grzał jak piec kaflowy. Bardzo dobrym schronieniem jest szczelina między dwoma głazami o wysokości około półtora metra. Nakrywamy ją z góry kilkoma warstwami gałęzi, budujemy wiatrochron lub ekran i po rozpaleniu w środku niewielkiego ogniska jest nam ciepło i zacisznie. Nawet gdy ognisko zgaśnie, kamienne ściany będą powoli zwracały ciepło.

Namiot również możemy ogrzewać ogniskiem z reflektorem. Korzystając z palącego się ogniska możemy także zainstalować w namiocie „centralne ogrzewanie”. W tym celu, w miejscu gdzie zamierzamy rozbić namiot, kopiemy dołek o średnicy około 50 cm i głębokości 40 cm. Na dno dołka sypiemy warstwę popiołu z ogniska, na to około 20 cm warstwę rozżarzonych węgielków, które nie mogą dymić, na to znów warstwę popiołu i cienką warstwę ziemi. Należy przy tym pamiętać, aby zawartość dołka nie dotykała podłogi namiotu. Jeden taki „grzejnik” powinien ogrzewać kilkuosobowy namiot przez całą noc. Prostsze jest rozbicie namiotu na miejscu, gdzie przez kilka godzin paliło się ognisko. Nagrzana ziemia przez kilka godzin będzie oddawała nagromadzone ciepło. Jeśli nie mamy namiotu, to możemy po prostu przesunąć ognisko i ułożyć się do snu wprost na gorącej ziemi, przykrywając się kurtką, co sam praktykowałem. Jeśli po kilku godzinach zbudzi nas chłód możemy ten numer powtórzyć.
W żadnym wypadku nie wolno pić alkoholu przed wyjściem na mróz ani podczas przebywania na mrozie. Alkohol, rozszerzając powierzchniowe naczynia krwionośne, zwiększa utratę ciepła przez skórę, co prowadzi do szybkiego wychłodzenia organizmu i w konsekwencji może skończyć się zamarznięciem.
O powyższych wskazówkach należy pamiętać przez cały rok. Nawet w środku upalnego lata w wysokich górach a także w naszych Tatrach pogoda może się załamać i wystąpią warunki zimowe. Do utraty sił i zamarznięcia na skutek znacznego ochłodzenia ciała dochodzi także często w górach przy temperaturze powyżej zera, gdy pada deszcz i wieje silny wiatr.

Rady:
    – zero bawełny w kontakcie z ciałem – wyłącznie wełna, dobre swetry z islandzkiej wełny są praktycznie nieprzemakalne. Dotyczy to również szkockich lub irlandzkich tweedów.

Na dodatek są to wyroby trudno palne, co ma również znaczenie przy otwartym ogniu.

    – obozowisko tworzymy na godzinę przed zmierzchem wybierając miejsce, osłonięte od wiatru – przewidujemy zmianę siły i kierunku wiatru (ważne przy obozowaniu nad brzegiem jeziora,
    – zbieramy zapas suchego drewna – przynajmniej dwa stosy wysokości 1 metra,
    – optymalnie grupa 3-4 osobowa i podział obowiązków,
    – przy pierwszych objawach marznięcia staramy się trochę poruszać, np. dołożenie drewna do ognia itp..
    – stałe dbanie o zapas wody,
    – nie ubierać się cieplej, niż wymagają tego warunki w danym momencie,
    – chronić szczególnie od zimna głowę, szyję, nadgarstki i wierzch dłoni, nogi do kolan – tam gdzie nie ma ochronnej warstwy tłuszczu i mięśni.
    – 2 pary wełnianych skarpet i jeszcze trochę luzu.

Dodatkowo przed założeniem skarpet, stopy można posmarować dość grubą warstwą tłustego kremu na bazie lanoliny – np. Penaten dla niemowląt.
Oczywiście przede wszystkim zgrana ekipa.
Na obozowiska zazwyczaj skraj iglastego lasu ze starym drzewostanem – najłatwiej jest znaleźć większą ilość suchych obłamanych konarów.
Zresztą w regionach nadmorskich, przy dużej ilości sztormowych wiatrów – nawet gdy trafia się w te same miejsca po roku, „zapas” jest uzupełniony.
Jedna osoba rozpala ogień, natomiast dwie-trzy pozostałe ściągają drewno. Zabiera to 30-40 minut.
Drewna się nie rąbie na mniejsze kawałki – ogień podtrzymują 3-4 duże konary stopniowo przesuwane do środka, ewentualnie przepalane na pół. Jak ogień za bardzo przygasa wystarczy dołożyć garść chrustu.
Przygotowanie obozowiska, czyli miejsca do spania – w moim przypadku trwa około 5 minut. Oczywiście miejsce powinno być osłonięte od wiatru w sposób naturalny. Czasami warto skrócić lub przedłużyć wędrówkę o pół godziny.
Wybierać płaskie, możliwie suche miejsce – rozkładać np. kawałek filcu plus do przykrycia kawałek wełnianej płachty i to jest wszystko.
Żadnych posłań z gałązek/jedliny – nawet w dorodnym gęstym lesie unikam ścinania „żywych” gałęzi. Czasami dodatkowo daszek na lince rozpiętej między dwoma drzewami plus cztery kołki.

W przypadku wyprawy konnej bezwzględnie najpierw zajęcie się końmi.
Nie ma znaczenia, czy jesteśmy głodni, zmęczeni lub przemoknięci/zmarznięci. Jak już napojone, nakarmione konie uwiązane na długiej lince skubią trawę lub mech – czas dla siebie.

Po za tym można zimą przyjąć założenie:
    1. Alkohol zabija
    2. Bawełna zabija
    3. Spocenie = przemarznięcie. Zawsze ubieram się na granicy komfortu cieplnego, dostosowując się do aktualnej sytuacji. Zbyt ciepły ubiór i zwiększona aktywność ruchowa powoduje silne pocenie się. Jak długo jesteśmy w ruchu, to nie ma problemu. Natomiast każdy spoczynek rozpoczyna proces marznięcia. Ciepło jest szybko oddawane poprzez wilgotne warstwy odzieży – tworzą się swoiste mostki termiczne.
    4. Lepiej zapobiegać, niż leczyć.
    5. Należy reagować na pierwsze objawy marznięcia

 

    Dużą rolę odgrywa „wyuczenie” organizmu, czyli trening. Czyli unikać nadmiernego zmęczenia, odwodnienia organizmu – starać się utrzymać w dobrej kondycji psycho-fizycznej, nie robiąc więcej niż jest to aktualnie i najbliższą przewidywalną przyszłość potrzebne.

Na zakończenie przestroga. Nie wolno lekkomyślnie narażać się na odmrożenia, ponieważ są one groźniejsze od oparzeń.

Zimowe zagrożenia w górach !
Niebezpieczeństwa z jakimi możemy się w górach spotkać to:

WIATR

– wiejący w górach z dość znaczną siłą powoduje obniżenie sprawności fizycznej organizmu, nieraz również psychofizycznej. Skutkiem działania wiatru jest utrata – wyższa niż normalnie – ciepła w organizmie ludzkim. Silny wiatr działa na sylwetkę ludzką. Plecak lub niesione narty jak żagiel powodują utratę równowagi, a niekiedy mogą utrudniać oddychanie. Należy wtedy osłonić usta, ręką, szalikiem, chustką lecz nie odwracać się do wiatru plecami gdyż spowoduje to jeszcze większe trudności w oddychaniu.

MGŁA

– w górach, zwłaszcza na otwartych halach utrudnia, często wręcz uniemożliwia orientację w terenie i ustalenie miejsca pobytu i dalszej drogi. Mgła rozprasza fale akustyczne powodując, że na stokach i kotlinach nawoływanie będzie bardzo słabo słyszalne, a ponadto może być odbierane mylnie, to znaczy nie z tego kierunku gdzie znajduje się nawołujący. Na terenach płaskich – podszczytowe płaskie hale – głos we mgle rozchodzi się z siłą zwielokrotnioną, powodując złudzenie akustyczne, iż rozmawiający lub nawołujący znajduje się bardzo blisko, odwrotnie niż w rzeczywistości. Bardzo często na otwartym terenie – hale, polany – w gęstej mgle zaczynamy zataczać duże koło i dlatego tego rodzaju teren należy przemierzać bardzo ostrożnie i całą uwagę skupiać na przebiegu szlaków turystycznego. Można ten fragment szlaku w takiej sytuacji przebyć tyralierą utrzymując kontakt wzrokowy z współtowarzyszami. W terenie wysokogórskim – zwłaszcza Tatry – jedynym bezpiecznym wyjściem z takiej sytuacji jest zawrócenie i powrót już znanym szlakiem.

ZIMNO

– długie przebywanie w warunkach obniżonej temperatury powietrza, przy wysiłku fizycznym jakim jest marsz, jazda na nartach czy wspinaczka powoduje osłabienie organizmu ludzkiego, a w konsekwencji prowadzi do wychłodzenia organizmu a zimą do odmrożeń. Duże wychłodzenie organizmu objawiać może się apatią – brakiem chęci do kontynuowania marszu – i osłabieniem fizycznym. Najlepszym sposobem zabezpieczenia się przed zimnem jest czysta odpowiednia bielizna i odpowiednie wierzchnie ubranie.

SŁOŃCE

– operacja promieni słonecznych w górach tak w lecie jak i w zimie jest niebezpieczna nie tylko przy bezchmurnym niebie. Udar cieplny może również wystąpić w dni bezsłoneczne, lecz wilgotne i gorące. Upał i promieniowanie słońca najbardziej odczuwa nasz organizm w kotłach i na osłoniętych stokach, zimą firnowych, małych kotlinkach. Słońce silnie operujące zimą na stoki górskie może spowodować duże zagrożenie lawinowe, obrywy nawisów itp. Nakładanie grubych warstw kremów, które powodują rozmiękczenie skóry i zatkanie porów jest niewskazane, ponadto woda zawarta w kremach w zimie przyspiesza odmrożenia, a w lecie oparzenia, gdyż każda kropelka wody działa jak soczewka.

BURZE I PIORUNY

– pierwszymi objawami mających nastąpić wyładowań atmosferycznych w wysokich partiach gór – granie, szczyty – jest tzw. ciche wyładowanie, charakteryzujące się cichym bzykaniem, suchym trzaskaniem, stawaniem włosów na głowie. Po zaobserwowaniu tych zjawisk należy jak najszybciej opuścić to miejsce. Bezpośrednie uderzenie pioruna w człowieka zdarza się na ogół bardzo rzadko, większość porażeń następuje z powodu występowania tzw. napięcia krokowego i wtórnych, wzbudzonych pierwotnym wyładowaniem napięć. Dlatego też im większe rozstawienie stóp człowieka w momencie bliskiego uderzenia pioruna, tym większe niebezpieczeństwo porażenia. Może również nastąpić przeskok iskry na człowieka od drzew lub ściany skalnej. Metalowe przedmioty nie 'ściągają’ (jak się to popularnie nazywa) piorunów, mogą w nich jednak powstać silne prądy wzbudzone i dlatego dobrze jest odłożyć je na bok. Jednak najdrobniejsze oznaki nadchodzącej burzy powinny spowodować nasze wycofanie się w bezpieczny teren, najlepiej powrót do schroniska.

CIEMNOŚĆ, PRZYMUSOWY BIWAK

– trudności terenowe lub też warunki atmosferyczne na szlaku spowodować mogą, iż w górach zaskoczy nas noc, a zmęczenie i trudności trasy nie zezwolą nam na kontynuowanie marszu. Zmuszeni zostaniemy przeczekać noc w górach do świtu, a więc przygotować nieplanowany biwak. Na biwak tak w lecie jak i w zimie należy wybrać miejsce osłonięte od wiatru. Przy doborze miejsca na biwak w zimie pamiętać należy, że miejsca na których został wywiany śnieg najbardziej właśnie narażone są na wiatr. Z kamieni można ułożyć murek od strony wiatru, z gałęzi ułożyć prowizoryczny szałas, liście ułożyć w stertę i osłonić od strony wiatru gałęziami. Izolację od ziemi można wykonać z liści lub gałęzi, z plecaków wykonać oparcie pod plecy. W lesie biwak można urządzić pod zwisającymi gałęziami dużego drzewa liściastego, które w zimie dodatkowo obsypane śniegiem tworzą na ogół bardzo dobrze osłonięte miejsce wokół pnia.

W zimie biwak można przygotować w jamie śnieżnej, która pozwala przeczekać noc w bardzo dobrze osłoniętym pomieszczeniu i chroni przed niskimi temperaturami na zewnątrz. Kopanie jamy śnieżnej jest czynnością pracochłonną, lecz przy dużym mrozie praca jest w efekcie opłacalna.

NAWISY, LAWINY, PŁATY ŚNIEGU – nawisy powstają pod wpływem wiatru na górach i grzbietach górskich. Poruszając się po tych formacjach górskich nie wolno wchodzić na wysięg nawisu.

LAWINA MOŻE ZEJŚĆ WSZĘDZIE, LAWINA MOŻE ZEJŚĆ ZAWSZE. NIKT NIE MOŻE POWIEDZIEĆ, ŻE DANY STOK W DANEJ PORZE DNIA JEST CAŁKOWICIE BEZPIECZNY.

Płaty śniegu, które można spotkać w wyższych partiach gór nawet przez cały rok są szczególnie zdradliwe mimo swej atrakcyjności. Nieostrożne postawienie nogi – nawet przy wykopaniu stopnia – może być przyczyną poślizgnięcia się, a zahamowanie na takim płacie jest praktycznie niemożliwe.
ZABAWY NA PŁATACH ŚNIEGU TO TANIEC ZE ŚMIERCIĄ.

error: Treść jest chroniona !!