SERE
12 października 2017
schronienie na dłuższy czas
12 października 2017

Schronienie jest następnym elementem na naszej drodze do przetrwania, mimo, że czasami można bez problemu przeżyć śpiąc po prostu na ziemi, to może przydarzyć się sytuacja gdzie zdobycie bądź zbudowanie schronienia okaże się niezbędne.

W tym poście przedstawiony będzie szeroki temat schronień naturalnych i zbudowanych przez człowieka w syt. survivalowej na krótki czas.

Generalnie w sytuacji bojowej żołnierz/strzelec powinien dysponować ponczem/bivybagiem/norką/bashą a w najgorszym przypadku pałatką lub folią NRC. Posiadanie jednego z tych ustrojstw znacznie ułatwia sprawę, oszczędza czas i siły, a także zostawia znacznie mniej śladów niż tradycyjny szałas. O ile z bivybagiem i norką sprawa jest prosta, a z pałatką beznadziejna o tyle basha czy poncho dają już pewne pole manewru. W tym temacie postaram się przedstawić szeroki temat schronień budowanych przez człowieka w syt. survivalowej

1. Romb.

Prosty sposób wymagający 3 śledzi i kawałka sznurka. Mało miejsca w środku, ale można w nim wygodnie siedzieć np: przy ognisku.
Obrazek

2. Schronienie w dole.

Następny prosty sposób, zapewniający dobre maskowanie, przy odpowiedniej modyfikacji ochronę przed upałem, ale w razie deszczu mogącą zamienić się w katastrofę.

Przygotowanie:

Nad zagłębieniem terenu robimy kratownicę z patyków (im gęstsza tym dłużej wytrzyma nasze poncho), następnie kładziemy na niej poncho i mocno przybijamy śledziami do ziemi. Brzegi obsypujemy szczelnie piaskiem lub ziemią i gotowe. Jest to raczej schronienie awaryjne, ponieważ nie oferuje żadnej wygody. Czasami jednak nie ma nic prócz pisaku i takie schronienie będzie jedynym wyjściem. Aby ten rodzaj schronienia dawał nam ochronę przed gorącem należy ułożyć na rogach poncha 4 duże kamienie, albo zrobić 4 kopczyki i na tych podporach rozpiąć drugie poncho ( mniej więcej 10-20 cm wyżej). Ciepłe powietrze będzie rozpraszało się pomiędzy ponchami, a w naszym schronieniu będzie przyjemny chłód.

 

 

3. Wiata jednospadowa.

Najprostszy sposób rozpinania poncha. Zdarzało mi się pod takim schronieniem przetrwać nie jedną burzę i mam do niego duże zaufanie.

Przygotowanie:

Między 2 drzewami na wysokości umożliwiającej siedzenie ( w warunkach survivalowych a nie bojowych {w warunkach bojowych mniej więcej na wysokości kolan]) rozpinamy sznurek i przyczepiamy do niego poncho w poniższy sposób:

 

 

Następnie strugamy śledzie (im dłuższe tym lepsze) i przybijamy nimi poncho do ziemi (muszą być pod kątem), robimy odciąg od kaptura (KLUCZOWA SPRAWA) i maskujemy wejście wbijając przed nim gałązki udające zarośla. Schronienie gotowe. Im bardziej naprężone jest poncho tym więcej wytrzyma. Należy także pamiętać żeby nie rozpinać poncha w ten sposób pod wiatr, ponieważ zadziała jak żagiel.

 

4. Dżunglowe schronienie.

Schronienie dające jednocześnie izolację od ziemi i ochronę przed deszczem.

Przygotowanie:

Budujemy 2 A-ramy które łączymy w 3 punktach kijami o długości około 2m (u szczytu, i przy poprzeczkach). Na belce szczytowej rozwieszamy poncho i robimy odciągi, aby je naprężyć, a następnie przygotowujemy sobie w oparciu o 2 dolne, poziome drągi łoże. Do zrobienia łoża możemy użyć drugiego poncha złożonego na pół i spiętego napami, albo patyków i trawy.

 

 

2 wariant:

 

 

 

5. Poncho w stylu „namiot z koca jak miałem 5 lat”.

Jak widać zbudowanie schronienia z płachty nie wymaga ani dużo fatygi, ani czasu. Nie zawsze jednak mamy luksus posiadania takiego ustrojstwa i wtedy trzeba zacząć kombinować. Przez kombinowanie w tym wypadku rozumiem budowę szałasu z materiałów zastanych.

GDZIE ?

Generalnie nie powinno stawiać szałasu byle gdzie. Należy zadać sobie następujące pytania:

  • czy mnie nie zaleje pobliska rzeczka zmieniająca się w rwący potok?
  • czy nie spadnie mi na głowę sucha gałąź?
  • czy nie zjedzą mnie mrówki?
  • czy nie jestem na środku ścieżki do wodopoju rodziny dzików?
  • czy nie wywieje ze mnie duszy na środku tej polany?
  • czy nie będę musiał łazić kilometrami po opał, surowce budowlane i wodę?
  • czy w pobliżu mam miejsce, z którego będę mógł nadać sygnał ratownikom?
  • czy przeciwnik, (jeżeli taki jest) nie będzie mnie tu szukał?
  • czy nie spadnie na mnie lawina (to w wypadku jam śnieżnych)?

Jeżeli już rozważymy te opcje i znajdziemy odpowiednie miejsce można przejść dalej.

CO ?
  • śnieżne
  • ogrzewane ogniskiem
  • ogrzewane ciepłem własnego ciała
Szałasy ogrzewane ogniskiem:

Otóż szałas to nie przypadkowa kupa patyków. Nie jest też tak, że jeżeli opanujemy jeden typ szałasu do perfekcji to będzie on dobry na każde warunki. Generalnie można podzielić szałasy na 3 rodzaje:

Wiata jednospadowa ( ogrzewana tylko ogniskiem, chroni przed wiatrem z 1 kierunku, deszczem, konieczny ekran cieplny, wymagany najmniejszy nakład pracy)


Szałas dwuspadowy (po zatkaniu 1 wylotu może być ogrzewany ciepłem ciała, chroni przed wiatrem z 2 stron, deszczem, dużo pracy)


Szałas trójkątny (ciasny, ogrzewany tylko ogniskiem, średni nakład pracy, miejsce na bagaże)

Szałas powstały z kilku wiat (moim zdaniem najbardziej komfortowy i najlepszy dla grup 3 i więcej osobowych, ale niestety bezużyteczny w sytuacji bojowej, odporny na wiatr z każdej strony, ogrzewany tylko ogniskiem, nie wymaga żadnych ekranów, średni nakład pracy).

Szałas ogrzewany ciepłem własnego ciała:

(Po dorobieniu drzwi łatwy do ogrzania ciałem, niski komfort, ciasny, średni nakład pracy, bardzo łatwy do wykonania.)

JAK ?

Generalnie można podzielić budowę szałasu na 3 części: szkielet, mięśnie, skóra.

Szkielet to rama, na której oprze się cały ciężar poszycia. Dlatego wykonujemy go ze świeżych gałęzi o grubości dobranej do rodzaju i ilości poszycia.

Mięśnie szałasu to drobne gałęzie, które kładziemy na szkielet – to ich będzie trzymać się skóra szałasu. Wszystko jedno czy suche czy mokre, ważne żeby zajmowały jak największą powierzchnię i były w miarę płaskie.

Skóra szałasu to element, dzięki któremu nie będzie ani mokro ani wiało – najważniejsza część szałasu, wymagająca największego nakładu pracy. Generalnie używamy tego, co mamy pod ręką – gałęzi iglastych i liściastych, mchu, dużych liści (np: łopianu), suchych liści, rozszczepianych belek, suchej trawy, trzciny, śniegu itp. Zasada jest taka, że i tak zawsze będzie za mało, ale im więcej włożymy wysiłku w poszycie tym dłużej ono wytrzyma. Trzeba też pamiętać, że im grubsze poszycie tym lepszą izolację termiczną daje (ważne przy szałasie ogrzewanym ciepłem własnego ciała), ale też więcej waży.

Ale czy kiedy już mamy wypasiony szałas i ognisko możemy śmiało iść spać na największym mrozie?

NIE

Nawet, jeśli będzie to byle przymrozek to zmarzniemy leżąc na gołej ziemi. Po zbudowaniu szałasu budujemy legowisko.
Legowisko także składa się ze szkieletu, mięśni i skóry.

Szkielet legowiska to prostokątna rama wielkości karimaty z 2 grubych kijów z poprzeczkami, co 10-20 cm (jak drabina), która podniesie nas te 3-4cm nad ziemię. Mięśnie to sprężyste gałęzie, które będą robić za sprężyny w naszym materacu – im więcej tym lepiej!

Skóra legowiska sprawia, że spanie na nim jest przyjemnością a nie katorgą. Wykonujemy je kładąc na legowisko suchą trawę, puch z ostów/pałek, suchy mech, suche liście itp. Przy tak przygotowanym szałasie i legowisku owijamy się folią NRC i śmiało śpimy do rana w najbardziej nawet niesprzyjających warunkach.

OGÓLNE ZASADY BUDOWANIA SZAŁASÓW:

  • szałas szybko płonie -zachowaj odpowiednią odległość od ogniska
  • na szkielet szałasu używaj tylko świeżych gałęzi
  • zawsze izoluj się od ziemi
  • im mniejsze schronienie tym łatwiej je ogrzać
  • zawsze staraj się ekranować ciepło z ogniska w stronę szałasu
  • jeżeli nie masz nic do roboty – poprawiaj poszycie szałasu
  • jeżeli jesteś ścigany przez wroga odpuść szałas, skorzystaj z naturalnych ukryć

Opracował:
St. Sierż. ZS Oskar NAMACZYŃSKI KAPAŁA

OD SAMEGO CZYTANIA TYCH TECHNIK SIĘ NIE NAUCZYSZ !
DOTYCZY TO WSZYSTKICH TECHNIK I TAKTYK OPISYWANYCH W DZIALE SZKOLENIOWYM. !

Samo przeczytanie nie wystarczy, co więcej daje złudne poczucie bezpieczeństwa i może być tragiczne w skutkach jeżeli coś się stanie. Zanim zaczniesz samodzielnie działać koniecznie trzeba przećwiczyć używanie tych technik. W czasie działań liczy się każda sekunda, a twoja reakcja musi być błyskawiczna.
Nie będzie czasu na zastanawianie się….”hmm co Oni tam w tym dziale szkoleniowym pisali ???”
Zawodowi Operatorzy oraz zawodowi żołnierze bezustannie ćwiczą mimo iż znają schematy działań i różnorodne techniki.. i są zawodowcami..
– więc strzelcy nie powinni się uważać za kogoś lepszego – kto poznał je wszystkie bo poczytał o nich a i być może raz je poćwiczył..

error: Treść jest chroniona !!