Maskowanie przez pododdział
23 sierpnia 2017
Snajperzy i maskowanie
23 sierpnia 2017

Podstawą do maskowania czegokolwiek jest zamaskowanie samego siebie. Jeżeli spełnimy już ten warunek możemy zabrać się za dopracowanie maskowania naszego oporządzenia i oczywiście broni, która zaraz za naszą sylwetką jest na drugim miejscu najczęściej wyszukiwanych w terenie charakterystycznych kształtów przeciwnika.

Do tego celu możemy użyć specjalnych farb do maskowania w sprayu lub szalu komandosa. Szal komandosa tniemy na paski o szerokości 5cm. Następnie owijamy nim broń tak by nie zakryć ruchomych części karabinka (zamek, wyrzutnik łusek itp.). Przez oczka w siatce przeciągamy gumki recepturki i do tak stworzonych oczek mocujemy otaczająca nas roślinność. Ważne by maskowanie nie zasłaniało nam przyrządów celowniczych.
Poza jej kształtem w terenie rzuca się w oczy odbijające od suwadła czy celowników optycznych niczym od lustra słońce. Nie wspomnę już o całej masie innych metalowych części o które wszyscy tak dbają i szorują je na połysk czasem wycierając fabrycznie nałożoną warstwę czarnej farby.

Pierwszym ważnym elementem maskowania broni jest dźwięk:

W tym celu należałoby dokręcić wszystkie poluzowane śrubki i inne brzęczące części broni. Przydałoby się także broń umyć, przesmarować, a w niektórych przypadkach użyć odpowiednich sylikonów. Poświęćcie odrobinę uwagi systemowi nośnemu i jeżeli podczas biegu tłucze się zaczepami lub innymi elementami o blachę należy go wyciszyć. Można użyć jakiejś szmatki czy po prostu obkleić go taśmą izolacyjną.

Drugą zasadą maskowania broni jest odblask i kolor:

Pomalowana broń może i nie jest jeszcze najlepszym rozwiązaniem ale na pewno pomalowany sprzęt rzuca się o wiele mniej w oczy, a na pewno ich nie razi odbitym światłem słonecznym. Cały zabieg nakładania farby ma za zadanie rozbić kolor i chodź trochę kształt.

Jeżeli skusimy się na farbę należy pamiętać o kilku zasadach:

  1. Na samym początku należałoby nałożyć odpowiedni podkład.
  2. Nigdy nie malujemy przyrządów celowniczych, a jeżeli zdarzy nam się je zamazać należy po całym zabiegu przywrócić im pędzelkiem normalny kolor.
  3. Do malowania używamy farb matowych, a nie metalicznych oraz nie ograniczamy się do 1 koloru.
  4. Nakładając farbę staramy się nie zachowywać żadnych symetrii czyli bez równych odstępów i w koło powtarzających się technik malowania i wzorów.
  5. Do malowania lufy używamy odpowiedniej farby odpornej na wysokie temperatury.
  6. Broń malujemy kolorami zgodnymi do terenu w jakim przyjdzie nam działać i we wzór jaki jest pokrewny maskowaniu naszego munduru i reszty sprzętu.
  7. Postarajcie się to zrobić dobrze bez ogromnych zacieków oraz uważajcie by farba nie dostała się do środka broni i wnętrza lufy.

Jeżeli malujemy wiatrówkę czy replikę broni typu ASG, Paintball itp. nie musimy przejmować się zewnętrzną lufą. Raczej nie nagrzeje się do ekstremalnie wysokiej temperatury która spowoduje zapalenie się czy też stopienie farby .
Farbę polecam natryskiwać pistoletem albo sprayem według wcześniej przygotowanego wzoru. Dobrym patentem jest wcześniejsze przetestowanie swoich umiejętności malarskich na ścianie czy chodniku. Dzięki temu później nie będzie trzeba nanosić poprawek i nakładać kolejnych warstw farby.

Osobiście polecam malowanie w skośne pasy. Wzór ten nie należy do super trudnych a daje w terenie bardzo pozytywne efekty. Dobrze zgrywa się z maskowaniem wielu mundurów. Oczywiście pod warunkiem użycia odpowiednich kolorów.

Kolejnym dobrym wzorem jest malowanie w naturę – przy malowaniu na broń nakłada się różne wzory(liście gałązki) roślinności która prawdopodobnie będzie występowała na terenie naszego działania. Dzięki temu uzyskamy efekt odbić, cieni i przylegającej roślinności.

Choć malowanie broni w Polsce nie jest tak znanym i rozwiniętym tematem jak w innych państwach powoli ten styl zaczyna do nas przypływać z zagranicy. Powstają specjalne firmy, które za odpowiednią opłatą pomalują profesjonalnie twój sprzęt. Jeżeli chodzi o malowanie replik ASG firm takich już teraz jest mnóstwo.

Innym sposobem rozmycia koloru i kształtów coraz powszechniej używanym przez leniuchów w walkach ASG jest przyklejanie na broń pasów z taśmy izolacyjnej lub po prostu nałożenie na broń znacznej ilości błota. Co prawda nie daje to znacznego pozytywnego efektu. Miejmy nadzieję że nie zablokuje przy okazji mechanizmów. Kto wie może jednak dopisze nam szczęście i uratuje to nas przed wzrokiem przeciwnika.

Trzeci element to zasada rozbicia kształtu:

W tym celu należało by wykorzystać parę technik używanych przez snajperów. Czyli głównym składnikiem byłyby tutaj kawałki różnego typu materiału, ghile suit czy też siatki maskującej. Ostatecznie można powpinać odrobinę otaczającej nas na miejscu akcji roślinności co oczywiście niesie ze sobą skutki cogodzinnej wymiany roślinek. Materiałem można broń okręcać przywiązywać czy też go przykleić lub przytrzasnąć-przykręcić.

Należy tylko pamiętać by szmaty nie zakrywały nam przyrządów celowniczych, celowników optycznych itp. ani nie blokowały części ruchomych jak np. zamek, selektor ognia czy spust. Oczywiście nie możemy zapomnieć także o nagrzewającej się lufie. Jeżeli więc nie mamy specjalnego syntetycznego materiału lepiej zostawmy ją w spokoju. I nie zapomnijcie o tym by szmaty nie pachniały drogimi niespotykanymi w lesie perfumami.

Jeżeli przy maskowaniu naszej broni skorzystamy z wszystkich 3 zasad. Z dbałością o nawet najdrobniejsze szczegóły otrzymamy zdumiewająco piękny efekt naszej ciężkiej pracy. Miejmy tylko nadzieję że się sprawdzi w akcji, powodzenia…

Zasada 5 S:
  • silhouette – sylwetka- Ludzkie oko bez problemu rozpoznaje sylwetkę innego człowieka, czy broni dlatego należy złamać; swoją sylwetkę i tak samo broni poprzez odpowiednie maskowanie osobiste
  • spacing – odstępy- W przyrodzie nie zdarza się by przedmioty znajdowały się obok siebie w stałych odstępach.
  • shape – kształt- w przyrodzie nie istnieją idealnie zakrzywione, symetryczne kształty, należy odpowiednio maskować przedmioty o nienaturalnych kształtach (hełm, broń itp.)
  • shine – błysk- błysk może nas zdradzić nawet z wielkiej odległości, należy zabezpieczyć przed błyszczeniem całe swoje wyposażenie i oporządzenie
  • shadow – cień- maskowanie naszego munduru może oszukać oko obserwatora poprzez odpowiednie zestawienie kolorów, nasz cień jednak zawsze pozostanie cieniem, należy unikać poruszania się w terenie w którym rzucamy cień, najlepiej poruszać się w cieniu innych przedmiotów (drzew, skał itd.)

Pamiętając powyższa zasadę zacznijmy od zmiany naszej sylwetki. Podstawa to mundur w odpowiednim maskowaniu (dobrany pod względem pory roku i terenu działania). Prostym sposobem złamania sylwetki jest również narzucenie na głowę siatki maskującej tzw. szalu komandosa.

Na powyższym zdjęciu na prawo znajduje się zamaskowana pozycja ogniowa broni wsparcia.

Dodatkowa propozycja sposobu kamuflażu broni

Analizy doświadczeń zdobytych w ostatnich bojowych konfliktach na świecie dowodzą, że oprócz ogólnie przyjętych środków indywidualnego maskowania w jednostkach specjalnych szeroko są wykorzystywane aerozolowe puszki do malowania strzeleckiej broni, przyrządów obserwacji, elementów ekwipunku i ekwipunku. Wobec masowego malowania broni w siłach specjalnych USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Kanady i innych krajów datowane na początek operacji w Afganistanie w 2001 roku (Po rozpoczęciu operacji w Afganistanie w 2001 roku widok zamaskowanej broni w rękach żołnierzy siłach specjalnych USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Kanady i innych krajów stał się powszechny).

Do tego czasu malowanie stosowali tylko snajperzy i oddzielne grupy wywiadu.

Wiadomo, że oko człowieka dobrze rozpoznaje przedmioty, zewnętrzne i wewnętrzne kontury, które są mu znajome. Mózg potrafi zidentyfikować nawet częściowo widoczny przedmiot. Powstaje pytanie „Jak, nie naruszywszy funkcjonalności broni zniekształcić jej kontury tak, by przestały być rozpoznawalne dla człowieka?”

Okazało się, że najprostszym sposobem staje się malowanie. Doświadczenie stosowania w wojskowych jednostkach specjalnych kamuflażowych farb na broni dowiodło ich wysoką wydajność. Najczęściej farbę nanosi się bezpośrednio na miejsca z uwzględnieniem jej właściwości, a po operacji specjalnej, w przypadku potrzeby, zmywa się mydlanym roztworem albo rozpuszczalnikiem.
Tym tematem zainteresowałem się trzy lata temu próbując zaadoptować ten proces pod działania w Rosji. Po krótkim czasie posypały się pytania od snajperów jednostek specjalnych Niemiec, Szwajcarii i USA: „Władimir, a jak wy to robicie?”

Na tą chwilę najbardziej rozpowszechnionymi wariantami maskowania strzeleckiego uzbrojenia to:

  • tekstylny pokrowiec albo owijanie nieruchomych części broni tkaniną camo, bandażem, specjalną elastyczną odporną na temperaturę kamuflażową taśmą wielokrotnego użytku;
  • dekoracja nieruchomych części broni różnymi typami taśmy lub wstążkami;
  • malowanie emaliami akrylowymi albo nitro.

Taśmy praktycznie wszystkich wzorów maskowania można bez problemu nabyć w specjalizowanych sklepach. Ich rozmiar to średnio 5 x 350 cm. Elastyczna taśma posiada właściwości klejące i nie pozostawia śladów kleju na broni.
Z kupowaniem farby sprawa przedstawia się o wiele bardziej skomplikowanie. Samochodowe, matowe emalie nitro, jeśli istnieją w wymaganej barwnej gamie istniejącej w przyrodzie, być może trzeba będzie sprowadzać na zmówienie. Ostatecznie można wykorzystać z powodzeniem stosunkowo niedrogą metodę: farby modelarskie.
Takie farby są wypuszczane przez różne rodzime i zachodnie firmy i dzielą się na różne typy: błyszczące, matowe, metaliczne i przezroczyste. Można je kupić w sklepach z zabawkami albo modelarskich.
Metody malowania są zaś różne, zaczynając od pędzla, kończąc aerografie. W sprzedaży napotykane są i aerozolowe puszki z matową farbą Revell . Można je wykorzystać jak gotowe kamuflażowe farby, jak i uzyskiwać odcienie podczas ich mieszania.
Ja preferuję matowe nitro Revell i Humbrol z późniejszym dodaniem rozpuszczalnika i rozpyleniem przez aerograf. Do podawania powietrza dla aerografu może służyć agregat od starej lodówki.

Proces przygotowywania broni do malowania wymaga starannego odtłuszczenia powierzchni rozpuszczalnikiem, benzyną ekstrakcyjną, bezacetonowym zmywaczem do paznokci, spirytusem czy denaturatem – ten ostatni chyba najlepszy do broni ASG, która w większości przypadków jest jednak z ABS a nie z metalu.

Kolejnym etapem staje się zalepianie malarską taśmą przyrządów celowniczych i miejsc gdzie farba nie jest pożądana.
Kreski można nanieść na samochodowy grunt (podkład), bezpośrednio na metal lub na aplikację z plastra opatrunkowego.

Wszystkie trzy metody są przeze mnie wypróbowywane, ale najczęściej wykorzystuje nanoszenie farby bezpośrednio na metal. Jak się okazało, farba doskonale znosi każde temperatury, zatrzymuje wodę i zapobiega pojawieniu się korozji. Nawet w przypadku umieszczenia cienkiej warstwy farba nie łuszczy się, a wyciera się tylko w miejscach częstszego kontaktu z czymś innym. Zminimalizować ten efekt pomoże matowy lakier, najlepszy jest samochodowy.

Radzę robić przerwy między warstwami (nakładaniem kolejnych warstw) farby, żeby zdążyła wyschnąć. Dużym plusem jest też i to, że przy pomocy rozpuszczalnika albo cieczy rozpuszczającej lakier, jesteśmy w stanie w około 15 – 20 minut zmyć farbę z broni nie pozostawiając na niej śladu.

Zbędnych spekulacji w wyborze ubarwień i typów kamuflażu być nie może. Wzór kamuflujący nanosi się w zależności od miejsca i charakteru wykonywanych zadań.
Bardziej drobiazgowy rysunek, składający się z drobnych plam, lepiej działa na niewielkich odległościach, duże plamy nieźle załamują sylwetkę broni na większe odległości.
Prostszym wariantem umieszczenia kamuflażowego rysunku, nie wymagającym obecności wszechstronnego talentu, jest wykorzystanie różnych podręcznych środków. Na broń nanosi się 2 – 3 różnych tonowo kolorów, po czym do już gotowych plam przykłada się liście paproci albo innej roślinności, i wtórnie umieszcza się farby metodą kontrastu (po ciemnym jasny, po jasnym ciemny). Z powodzeniem można wykorzystać zwykłą kartoflaną albo rybacką sieć tworząc efekt łuski gada.
Dobrym przykładem do malowania granic między plamami pomogą proste szablony, wycięte ze zwykłego papieru.
Jednym słowem proces twórczy jest ciekawy i jak się okazało, całkiem nietrudny. Co do praktyczności, mogę powiedzieć, że farba będzie się trzymać nie jeden rok.

Nie trzeba udowadniać konieczności maskowania broni, to nie kwestia mody, lansu, lecz przetrwania na polu walki.

Tłumaczenie: Lilith, Black Water, Okruch oprac. sierż Łukasz Bobrowski

error: Treść jest chroniona !!