pomiar szerokości rzeki
12 października 2017
pogoda
12 października 2017

Zanim wyruszysz w góry…

Każde operowanie w górach należy starannie przygotować.
Dostępne przewodniki i mapy turystyczne dostarczą nam wielu informacji, dadzą orientację jakich trudności terenowych oczekiwać i ile nam to zajmie czasu.
Podstawowe informacje jakie powinniśmy zebrać to:
przebieg trasy, którą będziemy się poruszać – czy stokiem leśnym, grzbietami czy halami itp.
czas marszu od planowanego punktu wyjścia do punktu docelowego
lokalizacja obiektów, które mogą stanowić awaryjne schronienie na trasie w przypadku załamania się pogody – szałasy, schrony, koleby, leśniczówki itp.
drogi odwrotu jeżeli podejmiemy decyzję o skróceniu naszej wędrówki (deszcz, mgła, burza)
wysokości nad poziomem morza (n.p.m.) na jaką będziemy musieli podejść i wędrować oraz różnice wzniesień na podejściach i zejściach w czasie wędrówki.

Bardzo prawdopodobne, że dowódca, nawigator lub inna osoba będzie odpowiedzialna za szczegółowe przygotowanie trasy, czasów etc. Jednak bardzo ważnym jest, aby każdy także posiadał wszystkie podstawowe – wyżej wymienione – informacje. W sytuacji awaryjnej utrata (poważna kontuzja, wypadek) może się okazać że w duża grupa nie wie co dalej zrobić lub jak skutecznie udzielić pomocy, ponieważ jedyna przygotowana osoba uległa wypadkowi. Taka sytuacja nie może mieć nigdy miejsca! Operowanie w terenie to nie spacer po parku, zmęczenie i indywidualne obowiązki nie usprawiedliwiają bezmyślności!

Planując operowanie w terenie górskim wzkazanym jest zabranie telefonu komórkowego – z dobrze naładowaną baterią zasilającą – przynajmniej jednego na grupę i wprowadzenie do pamięci telefonów alarmowych GOPR.

W placówkach GOPR można uzyskać dodatkowe informacje o aktualnych panujących warunkach w górach i na szlakach.

Podstawą ekwipunku górskiego jest odpowiednie i wygodne obuwie oraz plecak, w którym niezależnie od pory roku i pogody winny znajdować się m.in.:
czapka i rękawiczki, zapasowe skarpety i koszula
ubranie przeciwdeszczowe, wiatrochronne
płachta
podręczna apteczka, latarka, zapałki

POGODA PSUJE SIĘ ZWYKLE WCZESNYM POPOŁUDNIEM.

Operując w terenie górskim mamy swoje obowiązki, zadania do wykonania etc, ale też musimy cały czas orientować się w terenie i znać nasze aktualne miejsce pobytu, a więc:

  1. Znać kierunki stron świata (najlepiej azymut), w których biegnie trasa na całym odcinku.
  2. Pamiętać, jakimi formacjami terenowymi prowadzi trasa – grzbiet, po stoku, polana, hala, partie leśne itp.
  3. Znać aktualny czas marszu od momentu wyjścia, co pozwoli podjąć decyzję – zawrócić czy też kontynuować wędrówkę, gdyż bliżej jest do punktu końcowego.

Przy zgubieniu się w złych warunkach atmosferycznych (mgła, deszcz) należy: ustalić kierunek z którego przyszliśmy, ustalić na jakiej formacji górskiej się znajdujemy, ustalić w którym miejscu i w jakim czasie ostatni raz mieliśmy pewność co do swojej lokalizacji. Najkorzystniej jest zawrócić do tego miejsca, zachować spokój i opanowanie.
Należy pamietać, że w okresie zimowym pokrywa śniegu może całkowicie zmienić obraz terenu, a śnieg uniemożliwia odszukanie formacji terenowych które mogły by nam pomóc w orientacji w terenie, takich jak drogi, strumienie etc.

POSZUKIWANIE SAMOTNEGO CZŁOWIEKA W GÓRACH, TRUDNIEJSZE JEST OD ZNALEZIENIA CZTEROLISTNEJ KONICZYNY. ZASTANÓW SIĘ – NIE WIESZ CO OZNACZA BEZRADNE OCZEKIWANIE NA POMOC.

Przed wyruszeniem w trasę zapoznaj się z informacjami o stanie zagrożenia lawinowego, stanie pokrywy śnieżnej. Zapoznaj się również z najnowszym komunikatem meteorologicznym i śledź stan pogody na trasie. W przypadku pogorszenia się pogody wróć z trasy.
Na trasie wystrzegaj się stromych stoków i nie wchodź do niebezpiecznych żlebów, którymi mogą zejść lawiny śnieżne.
W przypadku zabłądzenia, staraj się dostać najkrótszą drogą do doliny, ale nie żlebem, tylko grzbietem lub grzędą.
W razie wypadku wołaj o pomoc jakimkolwiek sygnałem akustycznym lub świetlnym – sześć razy na minutę z jednominutową przerwą. Wypadek zgłoś w najbliższym punkcie ratowników górskich.

CO ZABRAĆ W GÓRY
  • plaster z opatrunkiem – 2-3 rodzaje
  • jeden mały plaster na rolce
  • 2-3 bandaże
  • bandaż elastyczny
  • gotowe opatrunki wyjałowione
  • małą, plastikową buteleczkę wody utlenionej
  • jedną chustę trójkątną
  • aluminiową folię termiczną
  • koniecznie 1 parę ochronnych rękawiczek lateksowych

W terenie górskim często zdarza się, że możesz się zranić o krzaki, kamienie. Jeśli są to małe skaleczenia, to wystarczy, że przemyjesz je wodą utlenioną (jeśli bardzo piecze to podmuchaj – pomaga) i przyklej plaster z opatrunkiem lub na nieco większe skaleczenia połóż opatrunek i zawiń bandażem.
No a co jeśli rana mocno krwawi? Spokojnie, załóż opatrunek lub dwa i mocniej zawiń bandażem. Jeśli przecieka – nie odwijaj tylko dowiń jeszcze jeden bandaż… i jeszcze jeden. Jeśli taka rana jest na ręce lub nodze to unieś kończynę do góry.

WAŻNA UWAGA!
Jeśli udzielasz takiej pomocy komuś innemu zawsze wcześniej załóż
RĘKAWICZKI!!!

Chodząc może zdarzyć się, że krzywo staniesz i poczujesz piekący ból w skręconej 'kostce’. Jeśli nie można dalej iść, zdejmij but i zawiń stopę bandażem elastycznym – od palców aż do połowy łydki. Jak 'dokuśtykasz’ na miejsce nie zdejmuj bandaża tylko polej go roztworem octu i wody (2 łyżki octu na jedną szklankę chłodnej wody). Oczywiście jeśli masz możliwość zastosuj do polania roztwór Altacetu.
No a co zrobić jeśli jesteś świadkiem dużego urazu – np. ktoś spadł z wysokości i doznał bardzo dużej rany albo i mógł sobie złamać rękę lub nogę? Oczywiście Ty, jako doskonale wyszkolony członek 8KPG pomożesz. Jak postąpić z raną już wiesz, ze skręceniem też a co jeśli mogła złamać się ręka lub noga? Mądra zasada mówi, że 'uszkodzoną’ kończynę trzeba unieruchomić. Co to daje? Przede wszystkim poszkodowany jest spokojniejszy, że mu fachowo pomagasz, dalej – mniej go boli i zmniejsza się szansa na dalsze uszkodzenia. A unieruchomić możesz np. przykładając patyk, gałąź, kijek narciarski, ciasno zwiniętą gazetę lub ręcznik (improwizuj, już wiesz na czym to polega!) do złamanej kończyny i dokładnie umocuj bandażami. Dobrze jeśli uda Ci się unieruchomić oprócz złamanej kości dwa sąsiednie stawy. W przypadku złamania przedramienia (to odcinek między nadgarstkiem a łokciem) załóż unieruchomienie chociaż na przedramię i załóż temblak, chustę trójkątną lub po prostu wywiń dolną część np. koszuli i w tą kieszeń wsadź unieruchomioną kończynę. Jeśli uraz dotyczy nogi to dodatkowym sposobem unieruchomienia jest zabandażowanie obu nóg razem. Dalej zostaje Ci tylko wezwanie pomocy – Ratowników Górskich.

BARDZO WAŻNA UWAGA!!!

NIGDY NIE POPRAWIAJ 'KRZYWEJ’ – ZŁAMANEJ KOŃCZYNY!!!
Lepiej nie zastanawiaj się dlaczego.

Czasami wybierasz się operować w terenie szczęśliwy, że masz piękną pogodę, słoneczko, wiatr prawie nie wieje. Maszerujesz sobie beztrosko, widoki piękne, a słonko grzeje coraz mocniej. Zadowolony, że wrócisz opalony (i spocony) pod koniec dnia czujesz, ze oprócz zmęczenia rozbolała Cię głowa. Zamiast głodu odczuwasz mdłości i zaczyna kręcić Ci się w głowie. Co jest? A co miałeś na głowie?

PAMIĘTAJ !

Głowa w górach służy do noszenia kapelusza, beretu lub czapki – zimą ciepłej,
a latem chroniącej przed słońcem.

Twoja głowa ma jeszcze wiele innych i ogromie ważnych zastosowań więc dbaj o nią.
Po górach chodzą nie tylko członkowie Strzelca i turyści. Przyroda w górach obfituje również we wspaniałą faunę. Na słońcu czasami może wygrzewać się coś 'szczupłego i długiego’. Nazywa się: żmija zygzakowata. Jeśli jej nie przeszkodzisz to nie ma problemu, ale jeśli przez swoją nieuwagę wystraszysz ją to 'odgryzie’ Ci się bolesnym i nieprzyjemnym ukąszeniem. Jednak nie dramatyzuj tylko przemyj ranki wodą utlenioną i dosyć mocno zawiń kończynę (najczęściej łydkę) bandażem elastycznym powyżej ukąszenia. Staraj się później o unikanie nadmiernej ruchliwości aby toksyna nie miała pomocy z Twojej strony do szybszego rozchodzenia się 'w Tobie’. Następnie udaj się od razu do szpitala. Tam doktor 'uratuje’ Cię przed ewentualnymi następstwami. Dodam tylko, że w grę nie wchodzi wysysanie lub wyduszanie jadu przez kogokolwiek, czy nacinanie skóry. Jeśli chodzi o małe dzieci to powiem tylko – śpiesz się.

Jeśli po operowaniu w terenie górskim zobaczysz na skórze, że wystaje Ci ze skóry mały, ciemny 'bąbelek’, to może to być kleszcz. Bez strachu. Udaj się do lekarza, a on sprawnym ruchem usunie krwiopijcę. Sam nie smaruj go masełkiem ani żadnym tłuszczem – to nic nie da, a może spowodować nasilenie ewentualnych, późniejszych objawów.

Może zdarzyć się również, że trasa, którą maszerujesz Ty lub turyści okaże się zbyt wyczerpująca. Można się spodziewać, że nie z powodu widoków ale wyczerpania ktoś zemdleje. Ty wtedy układasz wyczerpanego turystę z nogami uniesionymi o góry. Następnie pochyl się nad nim i 'posłuchaj’ swoim uchem czy oddycha, a potem sprawdź palcami czy ma tętno na szyi (zsuń trzy środkowe palce ze środka szyi w bok, tam jest taki dołek, w którym powinno czuć się tętnienie). Jeśli jest oddech i tętno poczekaj, aż poszkodowany oprzytomnieje. Potem postaraj się aby zgłosił się do lekarza lub wezwij GOPR. No a jeśli nie oddycha i nie ma tętna? To stajesz przed nie lada wyzwaniem. Musisz natychmiast rozpocząć resuscytacje (reanimacje). Dobrze abyś takie umiejętności posiadał. Natomiast jeśli chcesz pogłębić swoją znajomość z 'pierwszej pomocy’ zwróć się do lekarzy GOPR. Oni prowadzą takie zajęcie. Warto skorzystać.

JAK WEZWAĆ POMOC

Ratownicy GOPR aby wyruszyć z pomocą w góry do osób jej potrzebujących muszą otrzymać zawiadomienie o zaistniałym wypadku czy też zaginięciu kogoś.
Ratownicy przyjmujący zgłoszenie na pewno będą wypytywać o szczegóły dotyczące lokalizacji miejsca wypadku. Nie jest to przejaw 'biurokracji’ lecz czynność niezbędna dla sprawnego i dokładnego dotarcia na miejsce wypadku.

NIGDY NIE POZOSTAWIAMY POSZKODOWANEGO SAMEGO BEZ OPIEKI, NAWET JEŻELI MUSIELIBYŚMY UTRZYMAĆ Z NIM JEDYNIE KONTAKT GŁOSOWY ZE WZGLĘDU NA TRUDNOŚCI TERENOWE.

PAMIĘTAJ! KAŻDY MELDUNEK O ZAGINIĘCIU LUB WYPADKU RATOWNICY PRZYJMĄ, NA KAŻDE WEZWANIE WYRUSZĄ W GÓRY, NIE NADUŻYWAJ ICH OFIARNOŚCI GDYŻ W TYM CZASIE MOGĄ BYĆ NAPRAWDĘ KOMUŚ POTRZEBNI.

DANE KONTAKTOWE GOPR-u,

Kontakt z Grupą Bieszczadzką GOPR:
Stacja Centralna, ul. Mickiewicza 49, 38-500 Sanok
Tel. 13 4632204, Fax 13 4649804

Rejonowa Stacja Ratownictwa
Górskiego CISNA
tel.13 468 47 34

POŁONINA WETLIŃSKA,
dyżurka w schronisku PTTK
tel. 603 449 516

TELEFON ALARMOWY 985
Numer ratunkowy w górach 601 100 300
tel. (0-33) 82 96 900
fax (0-33) 82 96 904

Warto pamiętać – wyruszając w teren górski zawsze mamy nadzieję na najlepsze, równocześnie jesteśmy przygotowanie na najgorsze, niezależnie od pogody, prognozy meteorologicznej i pory roku!
Jak przeżyć lawinę
(śnieg może być niebezpieczny)

W TYM TEKŚCIE SĄ WSKAZÓWKI JAK MOŻNA POMÓC SOBIE LUB LUDZIOM, KTÓRZY BĘDĄ NAS SZUKAĆ, GDY JUŻ NAS WCHŁONIE LAWINA (o ile ktoś to zauważy)

Wszyscy, nawet ci, którzy specjalnej estymy do wysokich gór nie czują, mają respekt dla lawin. Mrożące krew w żyłach opowieści o ludziach zasypanych śniegiem, który spadł na nich gwałtownie ze stoku, są w stanie wystraszyć niejednego twardziela. Inni, zupełnie beztrosko ruszają na szlak, mimo ostrzeżeń o lawinach.

Są szaleni podróżnicy, którzy mają spotkanie z lawiną wliczone w ryzyko wyprawy. Przypuszczam jednak, że znają oni zwyczaje lawin i są na to spotkanie przygotowani. Bo lawiny mają swoje zwyczaje. Uczeni zajmujący się ich badaniem twierdzą, że do całkowitego ich poznania droga jeszcze daleka. Ale okolice w których najczęściej schodzą lawiny, mają swoje charakterystyczne cechy.

Podejrzane są:

  • stoki o nachyleniu powyżej 20 stopni *)
  • o gładkim i wypukłym zboczu (brak przeszkód terenowych)
  • wystawione na działanie słońca (południowa ściana)

W miejscu schodzenia lawin znajdziemy wiele „ściętych” drzew, a zbocze będzie wyrobione w kształcie koryta. W Alpach szwajcarskich nie wszędzie można zbudować dom. Teren pod zabudowę podzielony jest na trzy strefy:

  • czerwoną – o dużym zagrożeniu lawinowym (tu nie wolno budować),
  • niebieską – zagrożoną lawinami (można w niej budować domy, jednak muszą one być odpowiednio wzmocnione),
  • białą – teoretycznie pozbawioną zagrożenia lawinowego (oczywiście można tu budować).

Zejściu lawiny sprzyja ocieplenie, dmuchnięcie wiatru, zepchnięcie nawisu śnieżnego przez człowieka czy głośniejszy okrzyk, no i oczywiście podstawa: nagromadzenie materiału lawinowego, czyli dużo śniegu. Na przykład w ciągu tylko dwóch tygodni lutego w niektórych miejscach Alp spadło ponad 6 metrów (!) świeżego śniegu… Meteorolodzy alarmowali. Ale tam wszyscy wiedzą, że cały cały czas należy mieć się na baczności. Mieszkańcy są do tego przyzwyczajeni. A turyści są często beztroscy do bólu…

Jednak czasem lawina zejdzie w miejscach, gdzie, teoretycznie, nie ma podstaw by się jej spodziewać nawet podczas zagrożenia lawinowego! Tej zimy (luty 1999 roku) lawiny w Alpach wielokrotnie wdzierały się do białej strefy. Wiele domów w białej strefie w kantonie Valais w Szwajcarii zostało zasypanych. W strefie niebieskiej całe piętro jednego z domów zostało ścięte – przez inny dom zmieciony przez podmuch lawiny.

W tym rejonie w każdej chwili do niesienia pomocy gotowych jest 30 helikopterów, 450 przewodników górskich, około 1500 instruktorów narciarskich, ponad 100 psów lawinowych i około 70 lekarzy. Bazy helikopterów i magazyny sprzętu porozmieszczane są tak, by w każdy zakątek Alp można było dotrzeć w najwyżej 15 minut od wezwania.

Lawina Lawiny są zjawiskiem bardzo skomplikowanym. Przede wszystkim różnią się w zależności od rodzaju śniegu. I tak mogą być lawiny:

    1. > pyłowe – z sypkiego i nielepiącego się śniegu,
    1. > puszyste – podobne do pyłowych, ale z bardziej puszystego śniegu
    1. > płytowe – w postaci zsuwających się zlodowaciałych płyt śnieżnych
    1. > wilgotne – z mokrego, lepkiego śniegu.

Gdy masy śniegu są zbyt duże, a ich lepkość zbyt mała, by leżeć sobie spokojnie, osuwają się, postępując zgodnie z prawem powszechnego ciążenia. Gdy śniegu jest na tyle dużo, by nie wyhamować na skutek równomiernego rozłożenia się na zboczu góry, masa śniegowa potrafi w dole stoku zbić się w bloki twarde jak beton. Lawina zamienia się wtedy w gruntową i potrafi zebrać i zmielić wszystko do gołej ziemi. I nic dziwnego – pędzi ona wtedy z prędkością przekraczającą grubo 200 km na godzinę (nawet do 250 km/h), a przy tej prędkości sam podmuch powietrza (jego prędkość jest dwa razy większa) powala drzewa. (Niektóre lawiny zatrzymują się na granicy lasu, bo drzewa są wystarczającą barierą, co z tego, kiedy las i tak będzie zdewastowany przez „huragan” lawinowego podmuchu powietrza).

Jeszcze bardziej niszczycielskie efekty mogą się pojawić, gdy lawina na swej drodze napotka żleby. Następuje wówczas ukierunkowanie masy lawiny w wąskie korytarze, co nadaje jej dodatkowego impetu. Inne lawiny po nabraniu odpowiednio dużej masy potrafią przechodzić po wszystkim jak czołg lub walec, mimo, że zwolniły już do prędkości pozwalającej na ucieczkę przed nimi na pieszo, i to niekoniecznie zbyt szybkim krokiem. Tyle tylko, że trzeba je usłyszeć. Bo taka „wolna prasowalnia” jest niemal bezszelestna.

Poruszanie się po terenie zagrożonym lawinami winno odbywać się w ciszy i skupieniu (zbyt głośne zachowanie, albo nie daj Boże okrzyk, może spowodować drgania nawisów śnieżnych – jak stracą równowagę, będzie źle…). Najlepiej przechodzić szybko (ale nie gwałtownie) i pojedynczo (nie mylić z „samotnie” – samotne łażenie po górach to ogromne ryzyko). Każdy z przechodzących powinien ciągnąć za sobą przyczepioną do paska, rozwiniętą długą taśmę, w jakimś jaskrawym kolorze (czerwonym). W razie przysypania istnieje szansa, że ekipa ratownicza (a może nawet niezasypani współtowarzysze) natknie się na kawałek taśmy wystający spod śniegu, lub dostrzeże jaskrawą jej barwę podczas grzebania w zaspie, i trafi do zasypanego, jak po nitce Ariadny do kłębka.

Kiedy już stwierdzamy, że ruszyła lawina, należy odpiąć narty i plecak (bardzo ważne, gdyż w razie porwania przez lawinę narty, plecaki itp. ściągają nas do dna masy śniegu), skryć się za jakimkolwiek solidnym występem (nie za drzewem, ani małymi głazami, bo i one mogą paść ofiarami lawiny i przysporzyć nam dodatkowych obrażeń), skulić się, nakryć rękami głowę tak, aby łokcie znalazły się przed twarzą. W ten sposób chronimy głowę przed uderzeniem brył lodu, kamieni, czy ułamanych z drzewa konarów. Prócz tego zasypujący nas śnieg nie zapełni przestrzeni przed twarzą i będziemy mieli miejsce do oddychania. Można odchylać odzież na piersi i w powstałą przestrzeń schować twarz, aby utrzymać więcej powietrza. Tuż przed zasypaniem trzeba nabrać głęboko powietrza, jak przed skokiem do wody. O ile lawina jest pyłowa, lub puchowa możliwe jest „pływanie” podczas porwania przez nią, jak w wodzie. Pozwala to na dłuższe utrzymanie się blisko powierzchni.

Zaraz po zasypaniu należy wiercić się, by śnieg nie zablokował naszej klatki piersiowej. Będzie to naprawdę duże szczęście, gdy śnieg będzie wilgotny i lepiący się (taki z jakiego najlepiej lepi się bałwana ;-). Z takiego śniegu dosyć łatwo się wygrzebać ugniatając go , stopniowo powiększając wolne miejsce wokół naszego ciała. Śnieg sypki nie stworzy jednolitej ściany, będzie się osypywał, a w najgorszym przypadku przywali nas ściśle, zgniatając przy okazji płuca, bądź zasypie nasze drogi oddechowe. Jak zasypie już te drogi oddechowe to oczywiście uduszenie murowane (śniegiem murowane, choć nie iglo). A uduszenie jak wiecie zostaje człowiekowi na zawsze… Potem, jeśli nie ma wielkich szans na samodzielne wygrzebanie się, należy oszczędzać tlen: nie poruszać się, nie krzyczeć, chyba, że już stwierdzimy obecność ratowników.
Jeden z ratowników lawinowych biorących udział w akcjach w Alpach w lutym tego roku opowiadał, jak jadąc na nartach ze znajomymi, zostali dogonieni przez niewielką, bo tylko 20-centymetrowego „wzrostu” lawinkę.. Ledwo im do kostek sięgała. Myśleli z początku, że obędzie się bez wypinania nart. Ale zaraz przestali tak myśleć, bo „lawinka” porwała ich wszystkich. Jeden, który nie zdążył wypiąć nart, nie zdołał pływać na powierzchni (to była lawina pyłowa), i go zasypało. Został odkopany po około półtorej minucie i już był siny z braku tlenu…

komentarz do tego artykułu:
od kilku lat jestem ratownikiem GOPR. I wszystko było super, dowiedziałem się kilku istotnych spraw, natomiast uważam, że niezbyt uważnie podszedł Pan do tematu lawin. Nie mówię, że tekst jest do bani, bo nie jest, ale zawiera przynajmniej jeden poważny błąd, a brakuje w nim kilku szczegółów. Poważnym błędem jest pisanie, że zagrożenie lawinowe występuje na wszystkich stokach powyżej 20 stopni nachylenia. Otóż prawda jest taka, że owo zagrożenie występuje na stokach o nachyleniu 40-50 stopni. Niech będzie: 35-55. Mniej stromych śnieg się trzyma, a z bardziej stromych… spada od razu nie czekając aż „uzbiera się” lawina. Oczywiście zejście lawiny zależy od wielu innych czynników, ale to akurat podpowiada wręcz intuicja.
Pominął Pan też istotny, nawet bardzo istotny szczegół, że idąc w teren lawinowy należy zapoznać się z aktualnym stopniem zagrożenia lawinowego, a nawet jeśli jest ono znikome, obowiązkowo należy zabrać łopatkę, sondę lawinową i detektor. Wiem – ten ostatni to spory wydatek (skromnie licząc 700-800 zł), ale łopatka i sonda są znacznie tańsze.

error: Treść jest chroniona !!